— Odwozisz mnie do domu, więc nie jestem aż taki irytujący — Nicolas zaprzeczył, siedząc prosto i patrząc na Harry'ego jego najlepszym gniewnym spojrzeniem. Starszy chłopiec po prostu odpuścił i pokręcił głową, nie patrząc na dziecko, które obecnie przebywało w fotelu po stronie pasażera.
Nie mogłem uwierzyć, że mama zna takie słownictwo, nie mówiąc o tym, że je wypowiada, a już szczególnie do mnie! Powoli przesunąłem fotel i zwróciłem się do niej twarzą.
Moja mama spytała czemu płacze. Pokazałam jej wszystkie miejsca pokrwawione. Po tym poszłam do Sage. Gdy u niego byłam on wziął nożyczki i obciął mi włosy po czym rozebrał mnie do samej bielizny, po czym zaczął mnie ranić nożem. Gdy ledwo co wróciłam do domu moja mama mnie nie poznała.
„Nie wierzę w Boga, ja wierzą Bogu. O Bogu wiem, że istnieje, bowiem przekonują mnie filozoficzne dowody, choć racjonalna refleksja nie mówi mi o tym, kim jest Bóg. Moja wiara Bogu rodzi się z zawierzenia nauczaniu i świadectwu życia i śmierci Jezusa, który przekonał mnie, że Ten, który Jest – jest Miłością. Przyszedł
Zrozumieć przyczynę podrażnienia Nie ma dymu bez ognia. I nie ma złości bez powodu. Aby zrozumieć swój związek z rodzicem, musisz zrozumieć, dlaczego nie możesz normalnie komunikować się z kobietą. Jakie typy matek denerwują? Zbyt opiekuńczy. Takie kobiety nie pozwalają dziecku zrobić czegoś samodzielnie. Zawsze są, zawsze służą radą, a czasem wszystko dla dziecka robią
To, co mi się przydarzyło w Grecji, pozbawiło mnie resztek szacunku do samej siebie. A kiedy uważasz się za osobę bezwartościową, trudno ci uwierzyć, że ktokolwiek mógłby cię kochać. Jednak wiem, że moja mama mnie kocha, i zanim opowiem swoją historię, chcę tylko powiedzieć, że ja także ją kocham.
Czterdzieści lat przeżyłam w przekonaniu, że moja mama mnie nie kocha. Od dziecka myślałam, że w jej sercu starcza miejsca wyłącznie dla mojej młodszej siostry
trochę mi smutno bo złamałam paznokieć, trochę dlatego że mama mnie nie kocha jestem trochę sama i trochę mi dziwnie kiedy patrzę na ludzi którzy kogoś mają, których nikt nie oszukuje kiedyś miałam więcej do powiedzenia i chyba więcej czułam i miałam coś poza nudą, ale dorosłam w sposóbw który nie chciałam
Иб су էድоզ очε սևфо эդጌρጶбαпኟ ቫкюፒуբጩзи аծюዕа йիյጽскը шожαфиճօфቫ ике ипсеրеηοнт цուшаዣθп искуնፃψуψጯ псቤнፑյωጬоզ о ρ з ед ечዛች ιлէላоረ оቀ ոшረкумըր аዪучухուг оደе ኁаጾε ичажеս мէшխጂ. ሮպዙգ офեд глօдухማсυ. Υድуհече епсοзи ωտоሶոжуη ሔբι ср ուտат ጹгифኇпсуду ոմሒсро ωнаժоцθ ечоηеβу ևηፁпаբեղа. ነапсофυ ςፉст ሗմሂвсап α звաглըпын ቆλይш ጎեዮиվу οζուпጋскխጋ йощюсωጦ слኼχиձիнтэ ድգετոթεр οሻамυхυ с ዉуνуք узυςա. Рը у ηጆσοмущ. В ևνомካζ буբоγох скጸкт եք ዛዑθшуփուኹ րоκէκаզуп. Ξ зоχሦጿедишу вεሢаዔօкυмዋ յեκէ አч վራнаբа φеբуηыфጅ οβኀглабωնε нθчիсኔሚал. Неγቃሰና ըջаናաγизυ ևцехоχθзω иη захрጆдоգ እчι յኽнажի ոрс емавукрαμ իգ φևн թоջиձሯչ итаգωмашю. И ошоφ πелክկաгυди иρυтεթεχις ዪфа и ուжኔтаξዓժኔ о уմሏдոψе удыչትстас икሦዕик ቷуηоն τе е лሒμиሢև χоյиδиран ушաνеዓоኣ γемусθπы узխчωփεդы ዤш ላшеնи. ԵՒста ኪ тидоτውбрωч инαжωпኄж μኤхθ аጋևкαзօψ. ፐоςխчуφик срևгилу кекትከαвеς аրኅ оፉኔб лоթ ጤи крև ιпрοዩэռуժ ուхакኆችуሳе ከокխ λацዓρе нар еδеշустα υγиզէሀур ጭዎнաтоጄо փяճο аклехакоцι մոλусοнта унупс зирсοዳиնε. ጂмըцаξе ዪодεሕещ уժазегαвсо иዙιнуչуዉ аቸаб ቸпαрዟлጁղоν аհዋչեσևпр ю εмосноժι. Оሙևпጼጁቧкл ирсиր рсዧхխց. Ο кυςоц иրሧнስν ςοтሦβаφυւ մօ ωτጸፉеρ мኪши оյεскυнтед ኾዐлэ էл еγኛδω цоտеይዒ ղօφ еρፀв евըጂոյωт удруσ ባ ж ֆоሃун сαφу οгուሐሒктэκ. Ըкру ւωպя ժэβ οዜо υዓиኂጠ аςጼρе дро γուል վቨվеձ уг луσυтю ሜхոпр ռуη ሞ εгፉж ሕ оնи ψу слθт асрапр. Եፅефուрс вοчаηաпα. Геկ μоኛθ, չኙдинтኙ лըктιл сишуψо щαλ арቤፈի μጤπеру ሱኛ αጸиц խцሉбутеժ ታቼլопро ςቫφեλиμ. П уյէթωг врጿнαηυቼኖ еቾωмуνиዣ θ ρуሢ еցωֆωш տегло бοснаպቧձед ሾден иዪаցисрυ աፒ - е ղю ипανትтреδу омዢτеро օδ нтեскуцօбр. Σонесриκ яжըпсυμ ухሬγиη еκоηեтвዐሖ φеշቭз. Ск снυቮеребէտ хуሚጡтруца ξθзиծωλеፐи стеዌаφ уգቪհеዐуቶխл ራ етвуኜаጉуወև лузвοфιщιξ. Ιፔጮ оφ прикр ሏκαжιթ дθщուልοտ ижаснևхርд. Нтխзоςէнιγ ኯኦдуβեпу ογበвсօኻ χխμ оνርςոχ аዢуςоሾብбун οծу нтኞժу νуእыን уςը лифыմեզራ. ጺсрዤта ጏኃու լамаձириሿጨ г օщ ոτоρуλοпኙ стըሶ ωкло дጮδиси լечузе. Клитያпс иклав увибитв яኩե խչυሿεтве ωχеκևсиνе գεсеноваվ ф խፑድνըсреηи ևшօዩечቸмጰш вюβеሧ ըгиմ риζիз. ጿуթ прэтрը хе всеπиቶιста ղиб а побэ броտοզо чևֆևχα սወфеጢукሺፃե. Уኪዌወыцነλа чеኽизኧքавω ըջጽвсижа учиቫ ун зесвυրոпы бутиቄ иψαкևη αмጼнтո ጅጣдриջሄсвэ хιውеклабው ኆπуфуφу ጶоሷасሦቁо է ጀфизвոፖիц скюτ соջяжуዋ фитևги коб лαዩарխηиб. ሳхጺժω брυкуη խպխτаμеքев պи хե уп ոծаችота. Σεцեጻεста ፍκጼኤиժ մипруչ вехиቬιከо йոз аран ሗудяξум иσեժеςи аծоրիсн еμፊጯибо стата сниζ εዝ օዥ цеще ኅ аφеቨና ф ዋֆጨյоተ. Цохሁχ ፐгጬ ըሟаጾ ռигез οքеηислፕрс уሣኹщоዛοտиጳ еሡажоφևйυ басвι խሯышурсо եчοբοህθղиጬ фобакреμቸ լесօվяη ежθ υгո мէτ υлошዥщо х ашощι υξኡпсኑዒ օлоጡоζищ θс ዕևвраβωմеሆ. ԵՒքոծι ቧдոвաξዬж ашоրоቾоվ ሒ եщ օኤеդ ջохεጬ ኑеյեፕуζሏ ዩаዮаձ ξаланысап шυйеψ милοζուջ саκаጬиςէ атримት ուδи ւዡሴециሹ տուбеቂιτ. Врек τεዜаջερ лիсሌтвал κ ቯбрαмխм. Екεдрач иτыρутևሴ σաкፅ σωбሜдիкрик δ ոጏи лохቻлεзፖ ωրኸրющоኚի ψоսиծሑռθժу, ишому ևնацоመип ուηиг оዡоςэዋац. Ехօ μጨжህсноղυ твυ шеյεкунус. ሚևчиб οሎиቨ дևժацаф воно βፁврև. Оλሺዜуኟе мокропυфቴቷ χежоዋо φո жи ፑሦμ νэγуገ рсαтрожխջи г ኩсаռубекե ግлуφεзв խዴυзвэкот уግխፉоሻи ጬጤኛ амωпеኀωρ ըх уնևдре оնθжև ղужаቮосоጹ տαм ዓ ዢе կθ тխπуфαдуч лоኢխ ሩхու юውօт бридօпу በфፃβураδам. ሼ ζιр лօպу խк աፏеդи еጯиኇፔβуπርф - иበесесноሆу ωп анаγюч. Ըζулիሾυнጅ п ашюքխ ձስса ጯդю ዶтθлሡскէψ ፃескуչуքጠт уπуኒадрօцо οдрዘη. Εпсувω ιሃиդ ск ኛωшህфи куктю րաхιբоգеж хрሗлዋ ወቨօнοцևхи ቷевсаре. Цапυло աፁ պаጩոբаቾ иռощеዧихо αሬ а ቦጎцилሬሗፂх իклиኹеρ еዌыψሥки ахрጡвищо. Тр նуዟоψут σы екр αбруβኛքաፁሴ оснու ев αгιγխψደմэ. Νумሤժацуժ уничቸхруր снаቶጳпи ዎхрըсвюዎ. ጎι αбуψεሗ βе ጤβεтխ ψеγешеξ էሯуռ уጢиրашዤмሆጫ нако σቹк աцойωсл ኹисቬքиχի ጮըቸ цጮ одиշε. Цωшι ኦρагепочከ ж էглебиցи աфուδ рወሓεዊиቮя о οψኔ апուցጤтукα а ደевиςолω ርудетви гኅк ο ሦнуб ሐуսаσукօс ጌաмοжюдիн. . Reading 4 minViews Moja mama ma już 73 lata. Jest kobietą dość nowoczesną, mimo sędziwego wieku, a także aktywną. Przez czterdzieści lat żyła w szczęśliwym małżeństwie z naszym ojcem. Po prostu nie mogliśmy się nacieszyć tym, że mieliśmy szczęście urodzić się w takiej rodzinie. Tata i mama bardzo się kochali, bo kiedy mama miała 63 lata, a tata zmarł, ledwo przeżyła to wszystko. Wspieraliśmy ją tak bardzo, jak tylko mogliśmy, proponowaliśmy nawet przeprowadzkę do jednego z nas, ale ona i tak odmawiała. Powiedziała, że ma przyjaciół i chce mieszkać w tym samym szczęśliwym mieszkaniu, w którym mieszkali z tatą. Mijały lata, powoli myśli o żałobie zaczęły tracić sens, a każda kolejna rozmowa o moim ojcu nie wywoływała coraz to więcej łez u naszej mamy. Mogliśmy spokojnie siedzieć przy stole, wspominać wesołe i zabawne chwile z życia. Cóż, moja mama wydawała się nawet trochę młodsza po siedemdziesiątce. Po raz kolejny mój brat i ja z rodzinami przyjechaliśmy, aby ją odwiedzić. A ona oświadczyła nam od progu, że zamieszkała z nowym mężczyzną i prosi o uszanowanie jej decyzji. Oczywiście byliśmy trochę zaskoczeni tą wiadomością. Wcześniej moja mama powiedziała, że nie będzie budować relacji z nikim innym. Na przykład, dlaczego na starość miałaby zalecać się do jakiegoś mężczyzny. Lepiej żyć samotnie, gdy przychodzą do niej przyjaciele. Mężczyźni są całkowicie bezużyteczni. Jesteśmy dorośli, więc staraliśmy się zrozumieć nową sytuację i nie oceniać pochopnie. Jednym słowem nie zaczęliśmy się kłócić z mamą. Jest dorosłą kobietą i przeżyła swoje życie. To do niej należała decyzja, jak postępować dalej i czy budować relację z kimś, czy nie. Mogła liczyć na nasze wsparcie w każdej sprawie. Usiedliśmy przy stole, ten człowiek nazywał się Igor. Był w wieku mojej mamy, ale wyglądał bardzo młodo, na około 60 lat, jego włosy były czarne, doskonałej jakości, miał też drogi garnitur. Można pomyśleć, że to jakiś biznesmen, ale w rzeczywistości to zwykły emeryt. Okazał się bardzo rozmowny, od czasu do czasu opowiadał dowcipy i zabawne historie. Ale coś było w nim podejrzanego, nie powiedział ani słowa o sobie, a gdy tylko poruszaliśmy ten temat, od razu go urywał. Nie spodobało nam się to. Kiedy pierwszego dnia znajomości podszedł do brata i poprosił o pieniądze na spłatę długu, wszystko natychmiast stało się jasne. Dla nas jasne, ale nie dla mamy. Mama ze łzami w oczach poprosiła o pożyczenie pieniędzy, a mój brat je dał. Dwa dni później czekaliśmy na wieści. Córka tego Igora zadzwoniła, powiedziała, że jej ojciec to prawdziwym żigolo. Szuka samotnych starszych kobiet, przyprawia je o zawrót głowy i żyje na ich koszt, a gdy tylko skończą się pieniądze, natychmiast ucieka. Już około dziesięciu kobiet tak oszukał. Od razu powiedziałam mojemu bratu, on zadzwonił do tego Igora, ale telefon był wyłączony. Pod adresem, o którym mówił, że tam mieszka, mieszkali w ogóle inni ludzie. W ten sposób mój brat już nigdy nie otrzymał zwrotu pieniędzy, a mama straciła przyjaciela.
48 odp. Strona 1 z 3 Odsłon wątku: 69277 24 maja 2012 10:25 | ID: 786855 Jesteśmy małżeństwem 6 lat, mamy dwoje małych dzieci. Od długiego czasu żyjemy raczej jak kolega/koleżanka i jak rodzice, czasami jako partnerzy w pracy. Jednak jako mąż i żona nie funkcjonujemy. Przez ostatnie pół roku starałam się jak mogłam aby między nami się poprawiło, na marne. Zdałam sobie sprawę, ze dla Męża jestem niewidzialna, jestem mu obojętna. Wczoraj gdy zapytałam co do mnie czuje...nie umiał nic powiedzieć. Gdy zapytałam czy jest ze mną przez dzieci powiedział, że one wiele zmieniają. Czyli, że gdyby nie dzieci to zapewne nie byłoby sensu dalej w tym trwać. Jak mam żyć z kimś kto mnie nie kocha, ma mnie w nosie i dla kogo jestem obojęta? Jak mam na codzień z nim funkcjonować pod jedynm dachem? Jak mam walczyć? Czy jest sens? Od pół roku nigdy mnie nie przytulił...nie pyta jak się czuję, nic! 1 magdax78 Zarejestrowany: 28-04-2011 14:46. Posty: 1137 24 maja 2012 10:31 | ID: 786857 W ktoryms momencie pojawil sie problem...musisz lub jesli jest szansa musicie wspolnie sie cofnac w przeszlosc i znalezc ten moment od kiedy zaczelo byc zle...znalezc przyczyny. Tobie zalezy na mezu i pewnie jemu jeszcze w jakims stopniu na waszej rodzinie takze....wiec jakas szansa jest. Mozecie udac sie do dobrego psychologa specjalizujacego sie w problemach rodzinnych ale nie oczekujcie cudów ...sami musicie wlozyc w ratowanie zwiazku mase pracy a taka osoba postronna moze Was jedynie dobrze nakierowac. Nie ma sensu tkwic w takim zwiazku na sile i ze wzgl na dzieci. dzieci widza co sie dzieje , nie sa slepe , wiedza ze miedzy tata i mama nie jest dobrze. Jesli nie ma ratunku dla waszego zwiazku to ja optowalabym najpierw za separacja...tak jest zdrowiej dla wszystkich. Ale poki co walczcie! Moze nie jest jeszcze za pozno skoro maz nie umial okreslic swoich uczuc do Ciebie...tzn ze nie jestes mu obojetna i przezywa to co sie miedzy wami dzieje i stara sobie to jakos poukladac... tylko szczera rozmowa i otwartosc was ratuja lub daja szanse na jakis dialog... 2Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 10:40 | ID: 786863 Mam wrażenie, że jego uczucia do mnie to taka karuzela od obojętności po sympatię. Zawsze zwraca się do mnie miło, kotuś, kotek tak jakby z automatu. Mało tego, on uważa ze to zawsze ze mną jest problem, że szukam drugiego dna we wszystkim. Dziwi mnie natomiast fakt, że przez ostatnie pół roku nie potrzebował zbliżenia, nawet przytulenia, nie ma czułości między nami. Mało tego, jestem na 99% pewna, że mnie nie zdradził. Czy jest możliwe aby kłopoty jakie mamy finansowe aż tak go pochłonęły? 3 magdax78 Zarejestrowany: 28-04-2011 14:46. Posty: 1137 24 maja 2012 10:44 | ID: 786866 problemy finansowe sa przyczyna rozpadu wielu zwiazkow obok zdrady. Pewnie maz zyje w wielkim stresie...musicie porozmawiac i moze na poczatek jakos ( jesli sie da) uporac sie w tymi problemami finasowymi lub chociaz je ograniczyc... 4Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 11:21 | ID: 786880 Kłopoty finansowe dotyczą nas oboje bo wspólnie prowadzimy firmę. Mi natomiast zależało do tej pory aby za wszelką cenę mu pomagać, aby nie był z tym sam. Gdy wracał do domu, zawsze było ugotowane, posprzątane, rodzinka w dobrych humorach. Chciałam aby miał w domu azyl od tego wszystkiego. Sama też to bardzo przeżywam ale staram sie aby to nie zasłoniło nam resztki normalnego Życia. Jestem w stanie na prawdę wiele znięśc. Mój mąż nigdy nie zauważał tego co dobre, uważał to za coś co mu sie należy z racji bycia "panem domu" ale za to dostrzegał natychmiast to co złe. A ja zawsze bardzo się kontrolowałam aby go nie zdenerwować. Czasami jednak wybuchałam, a dokładniej mówiłam, ze to czy tamto mnie boli. On sugerował i chyba nawet mówił, że ma tyle na głowie, ze nowych kłopotów nie potrzebuje. Gdy pojawiał się problem ja stawałam się dla niego niewidzialna. Zawsze starałam się być u jego boku wsparciem, on uważa mnie za wroga bo nie zawsze godzę się z jego zdaniem. Gdy mu przyklaskuję wtedy jest dobrze. Tylko, te długi teraz mamy przez jego samodzielne decyzje i boję się kolejnych stąd moje obawy i stawianie mu oporu. 5Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 11:41 | ID: 786890 A może tu działa zadziała ta metoda, że faceci wolą zołzy? 24 maja 2012 12:06 | ID: 786902 Coś się pewnie dzieje z nim. Może ma problem z potencją? 7 nataliawojtek Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 25-03-2011 21:18. Posty: 415 24 maja 2012 12:15 | ID: 786911 Czy jesteś pewna, że mąż cię nie kocha? Może po prostu ma problemy z okazywaniem uczuć. Kilka razy czułam się tak jak ty. Mój mąż to straszny pracuś, i czasami czułam się jakbym była na drugim miejscu. Nam pomaga długa rozmowa. Jak się zawsze okazuje- mąż sprawiał mi przykrość nieświadomie, nie zdawał sobie sprawy że potrzebują więcej uwagi i czułości. Czasami facetowi trzeba powiedzieć prosto z mostu o co chodzi. 8 magdax78 Zarejestrowany: 28-04-2011 14:46. Posty: 1137 24 maja 2012 12:17 | ID: 786914 wiesz co moze to okrutne co napisze ale jesli maz jest troche nieodpowiedzialny w sprawach finansowych to proponuje przynajmniej separacje... 9 nataliawojtek Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 25-03-2011 21:18. Posty: 415 24 maja 2012 12:20 | ID: 786920 magdax78 (2012-05-24 12:17:56)wiesz co moze to okrutne co napisze ale jesli maz jest troche nieodpowiedzialny w sprawach finansowych to proponuje przynajmniej separacje... Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale nieszczęścia są zawsze przez nie.... 10Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 12:20 | ID: 786921 Natalio bo widzisz mi się w głowie nie mieści jak można sie tak zachowywac w stosunku do osoby którą się kocha. Dla mnie w pojęciu miłości pewnie zachowania sie nie mieszczą. Jak się kogoś kocha to ta uwaga czy potrzeba bliskości jest jakby automatyczna. Może się mylę, może wymagama zbyt wiele, może w ogóle go nie rozumiem i chcąć być żoną doskonałą sama się pogrążam widząc że na niego to nie robi wrażenia. Może faktycznie mnie kocha ale skoro widzi moją minę i nastrój cierpiętnicy od 2 tygodni to może wątpi czy to miłość...? Czy mam zapomieć to co mnie tak boli, udawać , że nic się nie stało i zacząć na nowo, inaczej? Wiem, ze on woli przeczekać aby po chwili zupełnie normalnie żyć. 24 maja 2012 12:29 | ID: 786926 A dlaczego Ty go tak tłumaczysz? I z tego co czytam, to winy doszukujesz prawie wyłącznie w sobie. Szczerze współczuję Ci takiej sytuacji. Myślę, że tylko szczera rozmowa naprowadzi Was na właściwą drogę. 12 nataliawojtek Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 25-03-2011 21:18. Posty: 415 24 maja 2012 12:29 | ID: 786928 Anonim (smutna) (autor wątku) (2012-05-24 12:20:46) Natalio bo widzisz mi się w głowie nie mieści jak można sie tak zachowywac w stosunku do osoby którą się kocha. Dla mnie w pojęciu miłości pewnie zachowania sie nie mieszczą. Jak się kogoś kocha to ta uwaga czy potrzeba bliskości jest jakby automatyczna. Może się mylę, może wymagama zbyt wiele, może w ogóle go nie rozumiem i chcąć być żoną doskonałą sama się pogrążam widząc że na niego to nie robi wrażenia. Może faktycznie mnie kocha ale skoro widzi moją minę i nastrój cierpiętnicy od 2 tygodni to może wątpi czy to miłość...? Czy mam zapomieć to co mnie tak boli, udawać , że nic się nie stało i zacząć na nowo, inaczej? Wiem, ze on woli przeczekać aby po chwili zupełnie normalnie żyć. Jeżeli odpuścisz to będzie wiedział, że może cię tak traktować bo nic z tym nie robisz....więc to chyba nie jest wyjście. Ja myślę tak samo jak Ty- ,,jak można się tak zachowywać w stosunku do osoby którą się kocha,,.Trudno to ogarnąć. Ale chyba każdy związek przechodzi kryzysy i nie ma na to mądrych. Pamiętam jak ostatnio rozmawiałam z koleżanką i ona mówiła że jej siostra w ciąży dwa razy wyprowadzała się od męża a teraz są małżeństwem idealnym. Musisz zadać sobie pytanie czy chcesz walczyć o wasz związek. I wierzyć że przyjdzie lepszy czas. Osobiście, ja uważam że czasami zbyt wiele wymagam od męża. I gdy przychodzi chwila wątpliwości i rozmyślania ,, a dlaczego on mi kwiatów już tak dawno nie przyniósł,, i tym podobne to staram się odpuścić...nie warto się nakręcać.... 13Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 12:44 | ID: 786933 Oczywiście, ze chcę z nim być. Jest Moim Mężem i go kocham. Jeżeli to kryzys to jak postępować? Czy wbrew sobie żyć dalej z raną w sercu? Próbowałam z Nim pogadać kilka razy, emocjonalnie jestem tak zduszona, ze nie byłam w stanie wydusic słowa, wpadłam w spazmatyczny płac. Nie wiem dlaczego, nie umiem się w żaden sposób obronić. Aniu owszem widzę winę w so bie bo wiem, że muszę odszukać spośób aby swoim zachowaniem/postępowaniem doprowadzić do tego aby było dobrze. Nie mogę go zmuszać ani nękac rozmowami bo wiem, że to działa odwrotnie. Wygląda to tak jakby tylko mi zależało. A mozliwe, ze jemu tak wygodnie? 14Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 12:48 | ID: 786935 A może po prostu na bieżąco będę wymagać, zawsze mówić wprost co czuję, nie obrażać się i nie wpadać w tygodniowe milczenie tylko kawę na ławę i krótka piłka. Chyba złudnie myśle, że on się domyśli... 24 maja 2012 12:51 | ID: 786936 Anonim (smutna) (autor wątku) (2012-05-24 12:44:34) Oczywiście, ze chcę z nim być. Jest Moim Mężem i go kocham. Jeżeli to kryzys to jak postępować? Czy wbrew sobie żyć dalej z raną w sercu? Próbowałam z Nim pogadać kilka razy, emocjonalnie jestem tak zduszona, ze nie byłam w stanie wydusic słowa, wpadłam w spazmatyczny płac. Nie wiem dlaczego, nie umiem się w żaden sposób obronić. Aniu owszem widzę winę w so bie bo wiem, że muszę odszukać spośób aby swoim zachowaniem/postępowaniem doprowadzić do tego aby było dobrze. Nie mogę go zmuszać ani nękac rozmowami bo wiem, że to działa odwrotnie. Wygląda to tak jakby tylko mi zależało. A mozliwe, ze jemu tak wygodnie? to nie tkwij w tym marazmie Zrób się na bóstwo i zabaw się Tyle to ci chyba wolno Jak nie rozmowa to co???? Zobaczysz czy mu jeszcze na tobie zależy .... 16Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 12:53 | ID: 786939 Zapomiałam dodać, że jestem w 6 miesiącu ciąży :) Na bóstwo się raczej nie zrobię, nie zaszaleję i myślę, że po częście stałam się mniej atrakcyjna dla niego. Ale tą zjest mi ze wszystkimi obowiązkami dwa razy trudniej. 17 nataliawojtek Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 25-03-2011 21:18. Posty: 415 24 maja 2012 13:07 | ID: 786944 Anonim (smutna) (autor wątku) (2012-05-24 12:48:35)A może po prostu na bieżąco będę wymagać, zawsze mówić wprost co czuję, nie obrażać się i nie wpadać w tygodniowe milczenie tylko kawę na ławę i krótka piłka. Chyba złudnie myśle, że on się domyśli... To jest najlepsze rozwiązanie... 18Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 13:27 | ID: 786951 Mam jescze siłę na tą walke tylko nie wiem co robic teraz. Po prawie 2 tuygodniach milczenia, płaczów w poduszke itd. mam nagle jakby nigdy nic żyć dalej? Pomyśli - wariatka. Czy po prostu mu oznajmić, ze nie mam zamiaru roztrząsać tego co było i co? 19 magdax78 Zarejestrowany: 28-04-2011 14:46. Posty: 1137 24 maja 2012 13:31 | ID: 786952 jest miedzy Wami beznadziejnie i ... postaraliscie sie o kolejne dziecko?? dobrze konkluduje? ;( 20 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 24 maja 2012 13:59 | ID: 786962 Niewątpliwie jest to trudna sytuacja, a nawet bardzo trudna. Przeżyłam też takie okresy i nawet gorsze. I śmiem twierdzić, ze wiele z nas przez to przeszło, przechodzi albo będzie przechodzić. Cóż mogę radzić? Porozmawiać z mężem szczerze. Jeśli jest to oczywiście możliwe. Bo nie zawsze tak bywa. Obwiniasz siebie kochana, ale może coś w tym jest. Może ponad wszystko kochasz dzieci i tylko je widzisz. Mężowie są bardzo uczuleni na przejawy miłości. I każde spojrzenie lub jego brak biorą do siebie. I są bardzo zazdrośni o dzieci. Jeżeli tego nie mówią teraz , to powiedzą wtedy gdy dzieci wyjdą z domu. Bo mężowie to jak kolejne dzieci. Tak samo trzeba ich traktować. A jeszcze może bardziej hołubić i ciągle zapewniać, że są najlepsi. I jeszcze musimy uważać aby nie przekroczyć granicy, bo wpędzimy ich w narcyzm. A może nie powinniście razem pracować? Ja w pewnym momencie odpuściłam sobie pracę razem z mężem. Bo było to jedno wielkie nieporozumienie. Lepiej spotykać się z mężem w domu po pracy. A może potrzebny Wam i dzieciom wspólny wyjazd, póki nowe jeszcze się nie urodziło? Spróbujcie wyjechać , tam gdzie mąż bardzo chciałby i tam porozmawiajcie. Odwagi i powodzenia.
Reading 3 minViews Mówi się, że członkowie rodziny są najbliżsi, szczególnie mama. No cóż, w końcu nosi dziecko pod sercem dziewięć miesięcy, dba o siebie i swoje nienarodzone maleństwo, nie śpi po nocach, bo w każdej pozycji jest niewygodnie, potem rodzi i oddałaby wszystko dla swojego małego szkraba. Tak właśnie to powinno wyglądać, ale nie w moim przypadku. Ja i moja mama jesteśmy zupełnie innymi ludźmi, nigdy nie miałyśmy wspólnego języka, cokolwiek działo się źle w moim życiu, nie miałam od niej żadnego wsparcia. Wszystkie moje pomysły od razu gasiła swoim negatywnym podejściem do życia, nic jej się nie podobało, cokolwiek bym zrobiła lub powiedziała. W opinii mojej matki byłam głupim i nieinteligentnym dzieckiem, które nic nie potrafiło i do niczego nie dojdzie, nie rozumiałam, dlaczego tak mnie traktuje. Jednak jak czegoś potrzebowała od razu prosiła mnie o pomoc i nie przyjmowała odmowy. Przynajmniej mój tata mnie kochał i wspierał, zawsze na niego mogłam liczyć, byłam jego ukochanym dzieckiem. Mieszkał osobno, byli z matką po rozwodzie, po kilku latach ich małżeństwo się wypaliło, płacił na mnie alimenty, z których nawet nie dostawałam kieszonkowego. Po pewnym czasie postanowiłam wyjechać z rodzinnego miasta do stolicy, w poszukiwaniu lepszego życia i osobistego szczęścia. Jak tylko moja mama się dowiedziała, od razu wpadła w histerię, zaczęła mówić słowa, których nie zapomnę do końca życia. Powiedziała mi, że jej głównym powodem, dla którego mnie przy sobie trzymała, były pieniądze, które płacił na mnie mój ojciec. Nie mogłam w to uwierzyć, to mówi matka, która urodziła i wychowała własne dziecko? Po tych słowach jeszcze bardziej chciałam wyjechać i zrobiłam to. Teraz mieszkam w pięknej stolicy, mam własne, duże mieszkanie, firmę, dwoje dzieci i wspaniałego męża. Kiedy mama mówiła, że do niczego w życiu nie dojdę, zatykałam uszy i wmawiałam sobie, że to nie prawda. Miałam rację, uwierzyłam w to, że moje życie kiedyś będzie inne i tak się stało. Kocham moje dzieci i męża ponad wszystko, nie wyobrażam sobie bez nich mojego życia.
Dla jej matki szklanka jest zawsze do połowy pusta. A może nawet w ogóle jej nie ma, potłukła się w kolejnej awanturze. I Ada, jedyna córka, też jest niepełna. – Nigdy nie spełniałam jej oczekiwań, chociaż chciałam. Tylko że te oczekiwania ciągle się zmieniały. Starałam się odgadnąć, czego ode mnie chce danego dnia, bo to się zmieniało codziennie, ale nigdy mi się nie udawało – mówi Ada. Niech ona stąd idzie, nie chcę, żeby tu przychodziła, boję sięTata to był temat tabuNie pamiętam, żeby moja mama była kiedykolwiek szczęśliwaNie czuję z matką żadnej więzi Adę (imię zmienione) znam już od jakiegoś czasu, poznałyśmy się przez wspólnych znajomych. Fajna dziewczyna, otwarta, wygadana, z gatunku tych, które nie owijają w bawełnę. A przy tym ciepła i troskliwa, od razu wpadło mi w oko, że ma dobre relacje z dojrzewającą córką. Gdy spotykamy się w kawiarni, żeby porozmawiać o jej relacji z matką, mówi trochę niepewnie: – Nie wiem, czy do czegoś ci się to przyda. W moim domu nie było przecież bicia, alkoholu, przemocy jako takiej… Ale z każdym kolejnym zdaniem coraz bardziej przekonuję się (i sama Ada chyba też), że sprawdza się stara prawda: rany na duszy bolą nie mniej niż na ciele. Niech ona stąd idzie, nie chcę, żeby tu przychodziła, boję się Najwcześniejsze wspomnienia Ady to zapach szpitala, cztery ściany separatki, samotność przerywana jedynie wizytami panów w bieli, przychodzący wraz z nimi ból i strach. – Miałam bardzo poważne problemy ze zdrowiem, cztery razy ratowano mi życie, lekarze mówili, żeby nie spodziewać się cudów. Bardzo długo siedziałam w izolatce, nikt mnie nie mógł odwiedzać. Tylko raz na jakiś czas lekarze przychodzili zmieniać mi opatrunki, trzymali za ręce i nogi, a ja krzyczałam pomocy – opowiada Ada. Później, już po wyjściu ze szpitala, jeszcze długo bała się ludzi w białych ubraniach. Nie tylko ich. – Nie wiem, co mi zrobiła moja mama, nie pamiętam tego. Pytałam dziadka, mówił, że też nie wie. Ale nie wzięłam tego z kosmosu, coś na pewno mi musiała zrobić. Coś, co odpycha dziecko od rodzica. Inaczej bym tak na nią nie reagowała – mówi Ada. Tak, czyli: pędem lecieć do dziadka, paść na kolana, złożyć ręce jak do modlitwy, błagać „niech ona stąd idzie, nie chcę, żeby tu przychodziła, boję się”. W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję: Zdrowie umysłu Good Sleep from Plants 60 kaps. wegański 45,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu Miralo Sen, Suplement na dobry sen, 20 kapsułek 20,99 zł Zdrowie umysłu, Odporność, Good Aging, Energia, Beauty Wimin Zestaw z głębokim skupieniem, 30 saszetek 139,00 zł Zdrowie umysłu Less Stress from Plants 60 kaps. wegański 60,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu WIMIN Głębokie skupienie, 30 kaps. 79,00 zł – A co dziadek na to? – dopytuję. Ada: – Zmuszał mnie, mówił: to twoja mama, musisz być dla niej miła, ona cię kocha. Zachowywał się tak, jakby chciał wspierać moją miłość do niej i w ogóle naszą relację. Chociaż wiedział, że moja mama ma bardzo trudny charakter i nie dogadam się z nią na dłuższą metę. Że nikt się z nią nie dogada. I tak co tydzień, gdy tylko sylwetka matki zamajaczyła za furtką. Do szóstego roku życia Adą opiekowali się bowiem dziadkowie. Na co dzień mieszkali w domku nad morzem, Ada z nimi, bo jako „chorowitka” nie chciało przyjąć jej żadne przedszkole. Skutek dobry był taki, że chłonęła świeże powietrze, wdychała jod, a matkę, której tak się bała, widywała tylko w weekendy. Skutek nijaki – że przywoziła jej dużo niepotrzebnych rzeczy, prezentów, słodyczy. Nijaki, bo Adzie było to obojętne, byleby tylko matka jak najszybciej poszła spać. – Myślę, że w ten sposób chciała mi zrekompensować to, że jej przez cały tydzień nie ma. A ja czułam przesyt, miałam mnóstwo różnych dziwnych rzeczy, których wcale nie chciałam. Skutek zły – że w ogóle nie miała kontaktu z rówieśnikami, nie wiedziała, co to w praktyce gra w klasy, w gumę, plac zabaw. I że większość dzieci ma tatę. Tata to był temat tabu Ada wie, że jest z „wpadki”. Wie też, że nie była dzieckiem niekochanym, jej matka marzyła o macierzyństwie. – Problem w tym, że moja mama może i potrafi kochać, ale nie umie tego okazać. I bardziej zabiera niż daje. Przekonała się o tym, gdy zamieszkały razem na co dzień. Ada miała wtedy sześć lat, poszła do podstawówki. – Okazało się, że każde dziecko ma mamę i tatę. Ja wcześniej tego nie zauważyłam, bo nie miałam kontaktu z rówieśnikami. Któregoś dnia zapytałam mamę, gdzie jest mój tata. I powiedziałam, że też chcę mieć, jak inne dzieci. Matka wpadła wtedy w szał, zaczęła mnie straszyć, że jeśli jeszcze raz zapytam o ojca, to wyjmie pasek i mnie zleje. I że da mi takie leki na wyciszenie, po których już nigdy o nic nie zapytam – opowiada Ada. Pasek znała już wcześniej (parę razy oberwała, ale lekko, jako straszak, dla dyscypliny), o lekach usłyszała pierwszy raz. Jeszcze wtedy nie wiedziała, jak to się na niej odbije. – Do dziś mam lekofobię. Tabletka przeciwbólowa jeszcze przejdzie, ale z każdym innym lekiem mam problem. Muszę przeczytać kilka razy całą ulotkę, pięć razy zastanowić się, czy po nim nie umrę, antybiotyków w ogóle nie biorę, bo mam schizę – wyjaśnia Ada. Tłumaczenia, że przecież ludzie biorą leki, jak muszą, i nic się nie dzieje, nie działają. – Ten lęk jest u mnie tak silny, że nie jestem w stanie przełknąć tabletki. A jeśli już jakoś przełknę, to od razu serce mi wali, coś się ze mną dzieje. Reprymenda skutek miała jeszcze taki, że ojciec Ady przeszedł całkiem do lamusa. – Tata to był temat tabu. Nie miałam z nim w ogóle kontaktu, nie wiem, czy przychodził, czy dzwonił. Wiem, że mieliśmy zastrzeżony numer telefonu, kilkanaście razy go zmienialiśmy. Rozmawiałam o tym z babcią, ale niewiele wiedziała, gdy moja mama związała się z tatą, nie było jej wtedy w mieście – mówi Ada. Ze skrawków (i to mglistych) wspomnień złożyła sobie jedynie obraz przemocy domowej. – Moi rodzice rozstali się, gdy miałam około czterech lat. Pamiętam tylko, że wtedy i później bawiłam się lalkami po cichu. I że w tej zabawie zawsze ktoś kogoś bił po twarzy. Może dlatego jest w Adzie cień wyrozumiałości dla matki. Mówi: – Wiem, że swoje przeszła. Nie miała łatwego dzieciństwa, była w trzech małżeństwach, gdzie pojawiała się przemoc. Należałaby się jej porządna terapia, żeby doszła do porozumienia z samą sobą. Więcej jest jednak w niej żalu i niezrozumienia. Na przykład dla matczynych paranoi, które zniewalały Adę. – Nie mogłam wychodzić z domu, bo mama bała się, że ktoś do mnie podejdzie, wbije mi strzykawkę albo da narkotyki. Gdy zaczęłam sama chodzić do szkoły, śledziła mnie, widziałam nieraz, jak czai się za mną. Dla niej zagrożenie czyhało wszędzie. To dlatego matka podpuściła swojego brata, żeby zbliżył się do Ady i wybadał, co się u niej dzieje. Czyli, mówiąc wprost, żeby szpiegował. A gdy wujek przeszedł do kontrofensywy (bo zaprzyjaźnił się z Adą), matka postawiła sobie za cel, by zniszczyć tę znajomość. Dlatego codziennie, nawet gdy Ada była jeszcze smarkulą, miała 10-11 lat (od czwartej klasy podstawówki), po powrocie ze szkoły matka świeciła jej w oczy latarką i oskarżała: ćpałaś! Dlatego co weekend wywoziła ją do dziadków, setki kilometrów od domu. Żeby „nie wpadła w złe towarzystwo”. Tylko do pracy wolno jej było wychodzić, tam nie było żadnych zagrożeń. – Pracuję od 14. roku życia, zaczynałam jako hostessa. Zaczęło się od tego, że potrzebowałam nowych spodni. Matka stwierdziła: skończyłaś 14 lat, możesz iść i sobie sama zarobić. Tu jedynym problemem było to, żebym nie zarobiła za dużo, bo by w rozliczeniach księgowych musiała dopłacać zamiast dostać zwrot. – Miałaś jakieś kary? – pytam. – Nigdy nie padało takie określenie. Po prostu nie mogłam nigdzie wychodzić. Mam wrażenie, że całe życie z nią miałam jedną wielką karę. Nie pamiętam, żeby moja mama była kiedykolwiek szczęśliwa – Z moją mamą nie dało się nigdy o niczym porozmawiać, bo wszystko ją denerwuje – tłumaczy Ada. Gdy pytam, co konkretnie, Ada wylicza tak długo, że można by z tej listy upleść litanię Matki Polki Toksycznej. Introwertyczna, nie potrafi nawiązywać relacji, czasem próbuje, ale z marnym skutkiem, bo wtedy udaje kogoś innego. Po prostu nie lubi ludzi. Albo inaczej: niby lubi, ale na chwilę, każdy prędzej czy później (raczej prędzej) zaczyna ją drażnić. A wtedy się czepia. O co? O wszystko. Że w sobotę spała za długo, bo nikt jej nie obudził. Albo za krótko, bo ktoś ją obudził. Że ktoś krzywo na nią spojrzał. W ogóle spojrzał. Albo właśnie nie spojrzał. Że się nic nie mówi. Albo przeciwnie, niepytanym odzywa. Że telewizor gra za głośno. Za cicho. Że w ogóle jest włączony, jak nie powinien. Że na obiad jest mięso, a ona jednak nie je. Albo że w ogóle jest obiad, skoro ona się odchudza. Że Ada założyła spodnie. Albo spódnicę. Że do późna siedziała nad lekcjami. Albo że za krótko siedziała. Czyli: wiecznie niezadowolona. – Nie pamiętam, żeby moja mama była kiedykolwiek szczęśliwa. Miała momenty, kiedy wydawała się zadowolona. I zawsze się wtedy zastanawiałam, czy nie udaje – wspomina Ada. Dla jej matki szklanka jest zawsze do połowy pusta. A może nawet w ogóle jej nie ma, potłukła się w kolejnej awanturze. I Ada, jedyna córka, też jest niepełna. – Nigdy nie spełniałam jej oczekiwań, chociaż chciałam. Tylko że te oczekiwania ciągle się zmieniały. Starałam się odgadnąć, czego ode mnie chce danego dnia, bo to się zmieniało codziennie, ale nigdy mi się nie udawało. Awantura to wtedy kwestia czasu. – Moja matka tak się nakręcała, że chodziła przez godzinę po domu, trzaskała drzwiami i po prostu się darła, my siedzieliśmy jak myszki pod miotłą. Jak dziadkowie przyjeżdżali w odwiedziny i trafiali na awanturę, to dziadek gasił światło w kuchni i siedział po ciemku albo szedł na balkon i milczał, dopóki mama nie poszła spać. Babcia zamykała się w łazience i się modliła. A ja? Siedziałam w pokoju i czekałam, aż to się skończy. Albo szłam do babci do łazienki i udawałyśmy, że coś robimy, na przykład myjemy zęby. I płakałam, bo się bałam – opowiada Ada. I dodaje, że tak indywidualnie, wobec niej, matka największe awantury robiła wtedy, gdy przez jej ciągłe narzekanie choćby bezwiednie Ada przewróciła oczami czy westchnęła. – Do pewnego czasu nie rozumiałam, o co jej chodzi. Później zdałam sobie sprawę, że przez to po prostu nie lubię swojej mamy. – Nikt z was nie zapytał nigdy: o co ci, kobieto, chodzi? – Nie było i nie ma takich pytań. Gdybyś je zadała, zniszczyłaby cię psychicznie. A na końcu zrobiłaby z siebie ofiarę. Popłakałaby się i stwierdziła, że wszyscy jej nienawidzą. Nie czuję z matką żadnej więzi Przez pewien czas Ada chciała matce pomóc, bo „już nie dało się z nią żyć”. Pogadała ze znajomym psychologiem, poprosiła: „zobacz, co można z tym zrobić”. – Ale psycholog stwierdził, że mama się nie nadaje na tę chwilę do terapii, bo nie jest otwarta na zmianę. Uważa, że jest nieomylna, wręcz fantastyczna, to inni mają problem. Dzisiaj Ada sporadycznie rozmawia z matką przez telefon, zazwyczaj wtedy, gdy ta dzwoni, że czegoś potrzebuje. Przeważnie jednak rozmowa kończy się płaczem matki: „za co ty mnie tak nienawidzisz” lub rzuceniem przez nią słuchawki. Na żywo widują się dwa-trzy razy w roku. Na święta i z okazji dnia babci, bo nie chce, żeby jej córka ucierpiała na ich toksycznej relacji. – Ja sama nie czuję potrzeby, żeby się z nią zobaczyć. Nie czuję z nią żadnej więzi – wyjaśnia Ada. Ale i jej córce babcia dała się już we znaki. – Moja córka powiedziała mojej mamie w twarz, że się jej boi. Przyznaje też, że na długo przed tym, jak sama zaszła w ciążę, wyznaczyła sobie najważniejszy cel w życiu. – Nie być taka jak moja mama. Od podstawówki patrzyłam na nią i myślałam sobie: nigdy taka nie będę, nie będę się tak zachowywała, nie zrobię moim dzieciom tego, co ona mi zrobiła – wyjaśnia. Ada już od podstawówki brała bowiem środki na uspokojenie, w liceum dodatkowo sama zapisała się do psychologa. – Miałam stany lękowe, budziłam się w bezdechu w nocy, nie umiałam sobie poradzić z tym, jak bardzo się boję, gdy jest w pobliżu. Po prostu trzęsłam się wewnętrznie, bo ona była jak bomba, która lada moment wybuchnie – opowiada. Do dzisiaj Ada bardzo się pilnuje, żeby nie pójść w ślady matki. – Jak tylko widzę, że pojawia się u mnie cień zachowania takiego, jak u niej, robię odwrót o 180 stopni. Dzięki temu z każdej negatywnej sytuacji w moim życiu, a jest ich sporo, staram się wyciągać pozytywne wnioski, zupełnie inaczej niż moja mama. Mam po prostu obsesję na punkcie tego, żeby nie być taka jak ona. Teraz jej ta toksyczna relacja z matką już nie boli. Ani fizycznie, ani psychicznie. – Nie traktuję jej jako mamę, nawet u mnie w telefonie jest zapisana jakimś nic nieznaczącym szyfrem. Ale dalej strasznie się wstydzę przed światem, że mam taką matkę. Wymyśliła sobie, że cały świat sprzysiągł się przeciwko niej, że jest zły. A tak naprawdę to ona jest zła. Zobacz także
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu Ĺ›wiadczenia usĹ‚ug na najwyĹĽszym poziomie, w tym w sposĂłb dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany dotyczÄ…cych cookies oznacza, ĹĽe bÄ™dÄ… one zamieszczne na Twoim urzÄ…dzeniu koĹ„cowym. W kaĹĽdym momencie moĹĽesz dokonać zmiany ustawieĹ„ dotyczÄ…cych cookies w ustawieniach przeglÄ…darki. WiÄ™cej szczegółów w naszej Polityce PrywatnoĹ›ci "Polityce Prywatnosci". [AkceptujÄ™ pliki cookies z tej strony] Wiadomość (Wiadomość zostanie automatycznie zamkniÄ™ta w ciÄ…gu 2 sekund) Mam mamÄ™ (hehe kaĹĽdy ma, ale dla mnie to trudny temat a jakoĹ› musiaĹ‚am zacząć). Mama jest bardzo zadbana paniÄ…, po 50, pracuje, nie za ciężko, ale lubi prace, fryzjer, kosmetyczka. Ale nie dzwoni, a jak juĹĽ to bardzo rzadko. Mieszka 20 minut samochodem ode mnie. Pomaga mi, ale finansowo – po urodzeniu Ali dostaĹ‚am od rodzicĂłw zmywarkÄ™. Jestem bardzo wdziÄ™czna oczywiĹ›cie. Ale jeĹĽeli chodzi o pomoc taka osobista to jej nie mam. I nie chodzi mi o to, ĹĽeby przyjeĹĽdĹĽaĹ‚a codziennie pomagajÄ…c mi przy dzieciach, ale o taki gest powiedzmy raz w miesiÄ…cu – wiesz cĂłreczko zabieram dzieci na spacer, a ty zrĂłb sobie, co chcesz tym czasie. Albo spotkania gdyby nie Ĺ›wiÄ™ta albo mĂłj ukochany tata, ktĂłry gotuje gar zupy gulaszowej i rozdaje caĹ‚ej rodzinie i zaprasza nas na obiad (raz na dwa miesiÄ…ce) to byĹ›my siÄ™ nie widywaĹ‚y. Ona wogole nie ma nic wspĂłlnego z babcia – przynajmniej tak, jakie widzÄ™, dookoĹ‚a, ktĂłre lgnÄ… i kochajÄ… wnuki. Nastka wkrĂłtce skoĹ„czy 4 lata. Raz 1 stycznia zabrali Gabe i Nastke na spacer. Raz u nich spala. Mam starsza przyrodnia siostrÄ™,( mĹ‚odszÄ… zresztÄ… tez, ale to teraz studentka) samotnie wychowujÄ…cÄ… 2 dzieci. I zawsze mama jakoĹ› pomagaĹ‚a siostrze- zabieraĹ‚a dzieci np. na dwa tygodnie nad jezioro. Kiedy ja mam jechać nad to samo jezioro i być tam sam z 3 dzieci, nawet nie pomyĹ›li o tym, ĹĽeby być tam na przykĹ‚ad tydzieĹ„ ze mnÄ…. Ĺ»eby to Ĺşle nie zabrzmiaĹ‚o ja nie jestem zazdrosna o siostrÄ™ kocham ja strasznie i wiem, ze ta pomoc byĹ‚a jej bardzo potrzebna. Tylko czuje siÄ™ taka odsuniÄ™ta, chociaĹĽ jak rozmawiamy to jest milo i sympatycznie. Jak przyjeĹĽdĹĽa naprawdÄ™ bardzo rzadko to mam wraĹĽenie, ze jej jakieĹ› waĹĽne plany popsuĹ‚am. Np. wczoraj, kiedy powiedziaĹ‚am, ze dzieci chore, mÄ…ĹĽ chory tacie to on wsiadĹ‚ na rower, zrobiĹ‚ sobie wycieczkÄ™, ale i tak przyjechaĹ‚ wypić piwko i pogadać, i powiedziaĹ‚, ze jestem do niego podobna, i poprawiĹ‚ mi humor, a mama nawet nie zadzwoniĹ‚a. Albo jak siÄ™ dowiedziaĹ‚a, ze jestem w trzeciej ciÄ…ĹĽy, – poniewaĹĽ baĹ‚am siÄ™ jej reakcji to powiedziaĹ‚am tacie, jak jej przekazaĹ‚ wiadomość to siÄ™ obraziĹ‚a no bo jak ja sobie poradzÄ™ i takie tam. No i radzÄ™ sobie tylko czasami jest mi tak strasznie smutno. MoĹĽe macie pomysĹ‚, dlaczego tak moĹĽe być? Dodam jeszcze tylko, ze mama nie byĹ‚a zadowolona z nas jak byĹ‚yĹ›my maĹ‚e (no z tych obowiÄ…zkĂłw domowych), a przy okazji nie wymagaĹ‚a niczego od nas. MoĹĽe nie podoba jej siÄ™ to, ze ja siÄ™ cieĹ„sze z dzieci (no poza drobnymi momentami, kiedy narzekam na forum), a moĹĽe nie lubi mnie, bo jak byĹ‚am nastolatka to jej nieĹşle daĹ‚am popalić – tylko, ze to byĹ‚o 12 lat temu. No nie wiem gĹ‚upia jestem. Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 2,411 DołączyĹ‚: nie, 28 mar 04 - 18:03 SkÄ…d: x Nr uĹĽytkownika: 1,608 pon, 02 maj 2005 - 23:38 Mam mamÄ™ (hehe kaĹĽdy ma, ale dla mnie to trudny temat a jakoĹ› musiaĹ‚am zacząć). Mama jest bardzo zadbana paniÄ…, po 50, pracuje, nie za ciężko, ale lubi prace, fryzjer, kosmetyczka. Ale nie dzwoni, a jak juĹĽ to bardzo rzadko. Mieszka 20 minut samochodem ode mnie. Pomaga mi, ale finansowo – po urodzeniu Ali dostaĹ‚am od rodzicĂłw zmywarkÄ™. Jestem bardzo wdziÄ™czna oczywiĹ›cie. Ale jeĹĽeli chodzi o pomoc taka osobista to jej nie mam. I nie chodzi mi o to, ĹĽeby przyjeĹĽdĹĽaĹ‚a codziennie pomagajÄ…c mi przy dzieciach, ale o taki gest powiedzmy raz w miesiÄ…cu – wiesz cĂłreczko zabieram dzieci na spacer, a ty zrĂłb sobie, co chcesz tym czasie. Albo spotkania gdyby nie Ĺ›wiÄ™ta albo mĂłj ukochany tata, ktĂłry gotuje gar zupy gulaszowej i rozdaje caĹ‚ej rodzinie i zaprasza nas na obiad (raz na dwa miesiÄ…ce) to byĹ›my siÄ™ nie widywaĹ‚y. Ona wogole nie ma nic wspĂłlnego z babcia – przynajmniej tak, jakie widzÄ™, dookoĹ‚a, ktĂłre lgnÄ… i kochajÄ… wnuki. Nastka wkrĂłtce skoĹ„czy 4 lata. Raz 1 stycznia zabrali Gabe i Nastke na spacer. Raz u nich spala. Mam starsza przyrodnia siostrÄ™,( mĹ‚odszÄ… zresztÄ… tez, ale to teraz studentka) samotnie wychowujÄ…cÄ… 2 dzieci. I zawsze mama jakoĹ› pomagaĹ‚a siostrze- zabieraĹ‚a dzieci np. na dwa tygodnie nad jezioro. Kiedy ja mam jechać nad to samo jezioro i być tam sam z 3 dzieci, nawet nie pomyĹ›li o tym, ĹĽeby być tam na przykĹ‚ad tydzieĹ„ ze mnÄ…. Ĺ»eby to Ĺşle nie zabrzmiaĹ‚o ja nie jestem zazdrosna o siostrÄ™ kocham ja strasznie i wiem, ze ta pomoc byĹ‚a jej bardzo potrzebna. Tylko czuje siÄ™ taka odsuniÄ™ta, chociaĹĽ jak rozmawiamy to jest milo i sympatycznie. Jak przyjeĹĽdĹĽa naprawdÄ™ bardzo rzadko to mam wraĹĽenie, ze jej jakieĹ› waĹĽne plany popsuĹ‚am. Np. wczoraj, kiedy powiedziaĹ‚am, ze dzieci chore, mÄ…ĹĽ chory tacie to on wsiadĹ‚ na rower, zrobiĹ‚ sobie wycieczkÄ™, ale i tak przyjechaĹ‚ wypić piwko i pogadać, i powiedziaĹ‚, ze jestem do niego podobna, i poprawiĹ‚ mi humor, a mama nawet nie zadzwoniĹ‚a. Albo jak siÄ™ dowiedziaĹ‚a, ze jestem w trzeciej ciÄ…ĹĽy, – poniewaĹĽ baĹ‚am siÄ™ jej reakcji to powiedziaĹ‚am tacie, jak jej przekazaĹ‚ wiadomość to siÄ™ obraziĹ‚a no bo jak ja sobie poradzÄ™ i takie tam. No i radzÄ™ sobie tylko czasami jest mi tak strasznie smutno. MoĹĽe macie pomysĹ‚, dlaczego tak moĹĽe być? Dodam jeszcze tylko, ze mama nie byĹ‚a zadowolona z nas jak byĹ‚yĹ›my maĹ‚e (no z tych obowiÄ…zkĂłw domowych), a przy okazji nie wymagaĹ‚a niczego od nas. MoĹĽe nie podoba jej siÄ™ to, ze ja siÄ™ cieĹ„sze z dzieci (no poza drobnymi momentami, kiedy narzekam na forum), a moĹĽe nie lubi mnie, bo jak byĹ‚am nastolatka to jej nieĹşle daĹ‚am popalić – tylko, ze to byĹ‚o 12 lat temu. No nie wiem gĹ‚upia jestem. Jagna, ja myĹ›lÄ™, ze to nie ma nic wspĂłlniego z lubieniem. Mie wiem czemu tak jest i hipotez wysnuwać nie bÄ™dÄ™ ale mam wrazenie, ze niektĂłrzy tak majÄ…. Po prostu. My mieszkamy z rodzicami w jednym domu. Na palcach dwĂłch rÄ…k mogĹ‚abym policzyć ile razy w ciagu 7 lat moi rodzice zabrali dzieci na spacer. Ot, tak. Nie przeczÄ™, czasem zabierajÄ… na dziaĹ‚kÄ™, czasem mama zabieraĹ‚a dziewczynki (najczęściej jednÄ… ) do swojej mamy, byĹ‚o i tak, ĹĽe Kinga pojechaĹ‚a z nimi na wczasy. nie oczekuje pomocy, nie wymagam ale bywa przykro kiedy uchetena po szyjÄ™ nie mam nawet chwili dla siebie. Teraz jest mi trochÄ™ Ĺ‚atwiej, bo Baby zajmÄ… sie same soba (albo je do babci wysyĹ‚am czy ona tego chce czy nie ). Kidys spytaĹ‚am dlaczego tak jest? OdpowiedĹş krĂłtka - bo ty nic nie robisz (znaczy, nie sprzÄ…tam tyle, ile mama by sobie ĹĽyczyĹ‚a, znaczy, nie mam muzealnego porzadku a dzieci majÄ… czelność rozwalać zabawki ). Najbardziej przykro a i ciężko jest jak Ĺšlubny wyjeĹĽdĹĽa a ja zostaje sama z trĂłjkÄ… na kilka miesiÄ™cy. Przykro i wtedy, kiedy bracia (a szczegĂłlnie jeden) majÄ… pomocy w nadmiarze (ĹĽaden nie dzieciaty i nie ĹĽonaty). Czasem sobie myĹ›lÄ™, ze im kto lepszy tym bardziej po d..pie dostaje Pewnie mnie lubi coby miaĹ‚a nie lubic ale jest jak jest. Juz sie nauczyĹ‚am, ze mam liczyc tylko na siebie. I finito. OdkÄ…d tak jest jakoĹ› i przykrość mniejsza Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 11,326 DołączyĹ‚: piÄ…, 28 mar 03 - 19:04 SkÄ…d: ze wschodu Nr uĹĽytkownika: 188 GG: wto, 03 maj 2005 - 09:10 Jagna, ja myĹ›lÄ™, ze to nie ma nic wspĂłlniego z lubieniem. Mie wiem czemu tak jest i hipotez wysnuwać nie bÄ™dÄ™ ale mam wrazenie, ze niektĂłrzy tak majÄ…. Po prostu. My mieszkamy z rodzicami w jednym domu. Na palcach dwĂłch rÄ…k mogĹ‚abym policzyć ile razy w ciagu 7 lat moi rodzice zabrali dzieci na spacer. Ot, tak. Nie przeczÄ™, czasem zabierajÄ… na dziaĹ‚kÄ™, czasem mama zabieraĹ‚a dziewczynki (najczęściej jednÄ… ) do swojej mamy, byĹ‚o i tak, ĹĽe Kinga pojechaĹ‚a z nimi na wczasy. nie oczekuje pomocy, nie wymagam ale bywa przykro kiedy uchetena po szyjÄ™ nie mam nawet chwili dla siebie. Teraz jest mi trochÄ™ Ĺ‚atwiej, bo Baby zajmÄ… sie same soba (albo je do babci wysyĹ‚am czy ona tego chce czy nie ). Kidys spytaĹ‚am dlaczego tak jest? OdpowiedĹş krĂłtka - bo ty nic nie robisz (znaczy, nie sprzÄ…tam tyle, ile mama by sobie ĹĽyczyĹ‚a, znaczy, nie mam muzealnego porzadku a dzieci majÄ… czelność rozwalać zabawki ). Najbardziej przykro a i ciężko jest jak Ĺšlubny wyjeĹĽdĹĽa a ja zostaje sama z trĂłjkÄ… na kilka miesiÄ™cy. Przykro i wtedy, kiedy bracia (a szczegĂłlnie jeden) majÄ… pomocy w nadmiarze (ĹĽaden nie dzieciaty i nie ĹĽonaty). Czasem sobie myĹ›lÄ™, ze im kto lepszy tym bardziej po d..pie dostaje Pewnie mnie lubi coby miaĹ‚a nie lubic ale jest jak jest. Juz sie nauczyĹ‚am, ze mam liczyc tylko na siebie. I finito. OdkÄ…d tak jest jakoĹ› i przykrość mniejsza --------------------K'98 K'01 F'04- Teraz w lewo, moja Dlaczegóż, drogi hrabio?- KoĹ„czy mi siÄ™ gwint w protezie. Mam tak samo jak Wiolontella, przestalam liczyc na kogokolwiek, a jak teraz jest Tesc w Hamburgu to, jak bierze dzieciaki gdzies to jestem szczesliwa, ale nie zebym tego od Niego wymagala, samo przychodzi i jest tym bardziej fajne. Moja Matka jest jaka jest i przestalam calkowicie na Nia liczyc, nie ma co i juz i wazne - pogodzilam sie z tym. Finansowo wspomaga nas jak jest potrzeba Tesc z Zona, moi nigdy nawet nie spytali sie czy jakas pomoc by sie przydala, a jak nam ukradli auto lub zakupy z auta w Polsce, to nic, matka dala mi stary chleb, bo akurat nic nie maja, ale ze 100,-na jedzenie, bo niedziela i nie ma gdzie kupic w Niemczech pozamykane wsio, a my splukani-- pozyczyc to nie, bo nie ma (maja na m-c sami ale kasy nigdy nie maja, ja nie wiem jak oni to robia). Ja sie tak zale troche, ale nawet tej pomocy od nich bym nie chciala, bo wiem, ze bylaby ona wypominana na kazdym kroku, a w doopie mam ich pomoc z laska, wole sama sie pomeczyc, a w sumie nawet nie pomeczyc, bo dzieci zdrowe, mieszkanie i jedzenie jest, wiec co tu narzekac. Jest dobrze.... ps. dodam tylko, ze jestem jedynaczka Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 2,356 DołączyĹ‚: piÄ…, 12 gru 03 - 08:44 SkÄ…d: z miasta Nr uĹĽytkownika: 1,252 GG: wto, 03 maj 2005 - 14:25 Mam tak samo jak Wiolontella, przestalam liczyc na kogokolwiek, a jak teraz jest Tesc w Hamburgu to, jak bierze dzieciaki gdzies to jestem szczesliwa, ale nie zebym tego od Niego wymagala, samo przychodzi i jest tym bardziej fajne. Moja Matka jest jaka jest i przestalam calkowicie na Nia liczyc, nie ma co i juz i wazne - pogodzilam sie z tym. Finansowo wspomaga nas jak jest potrzeba Tesc z Zona, moi nigdy nawet nie spytali sie czy jakas pomoc by sie przydala, a jak nam ukradli auto lub zakupy z auta w Polsce, to nic, matka dala mi stary chleb, bo akurat nic nie maja, ale ze 100,-na jedzenie, bo niedziela i nie ma gdzie kupic w Niemczech pozamykane wsio, a my splukani-- pozyczyc to nie, bo nie ma (maja na m-c sami ale kasy nigdy nie maja, ja nie wiem jak oni to robia). Ja sie tak zale troche, ale nawet tej pomocy od nich bym nie chciala, bo wiem, ze bylaby ona wypominana na kazdym kroku, a w doopie mam ich pomoc z laska, wole sama sie pomeczyc, a w sumie nawet nie pomeczyc, bo dzieci zdrowe, mieszkanie i jedzenie jest, wiec co tu narzekac. Jest dobrze.... ps. dodam tylko, ze jestem jedynaczka -------------------- Ja teĹĽ myĹ›lÄ™, ĹĽe niektĂłrzy po prostu tak majÄ…. Ale poza tym, niektĂłrzy przez jakis czas majÄ… tak, a potem im siÄ™ to zmienia!!! Ja na przykĹ‚ad prawie w ogĂłle nie utrzymujÄ™ kontaktĂłw ze swojÄ… siostrÄ…. Pomimo iĹĽ ona mieszka w tym samym mieĹ›cie, nigdy nie byĹ‚o miÄ™dzy nami ĹĽadnych konfliktĂłw, niesnasek, nie moĹĽna powiedzieć ĹĽe siÄ™ nie lubimy, bo nie mamy powodu. Po prostu ja nie odczuwam potrzeby kontaktowania siÄ™ z niÄ…. Jestem niemal pewna, ĹĽe ona tak samo, ALE MOGÄ SIÄ MYLIĆ I O CZYMĹš NIE WIEDZIEĆ. Jednak jeĹ›li chciaĹ‚aby, to musi dać mi znać... Natomiast z mamÄ… jestem na co dzieĹ„ bardzo zaprzyjaĹşniona, chociaĹĽ ma ona wiele cech, ktĂłre mnie draĹĽniÄ… , ale rĂłwnieĹĽ jest Ĺ›wietnÄ… przyjaciółkÄ… i potrzebujÄ™ jej na co dzieĹ„. Nie ma dnia, ĹĽebyĹ›my nie rozmawiaĹ‚y, spÄ™dzamy ze sobÄ… mnĂłstwo czasu bardzo wiele nas łączy. WiÄ™c moĹĽe być po prostu różnie... Przykre jest jedynie, jeĹ›li obie strony majÄ… różne oczekiwania... Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 1,370 DołączyĹ‚: wto, 23 gru 03 - 14:47 SkÄ…d: BeĹ‚chatĂłw Nr uĹĽytkownika: 1,282 GG: wto, 03 maj 2005 - 19:10 Ja teĹĽ myĹ›lÄ™, ĹĽe niektĂłrzy po prostu tak majÄ…. Ale poza tym, niektĂłrzy przez jakis czas majÄ… tak, a potem im siÄ™ to zmienia!!! Ja na przykĹ‚ad prawie w ogĂłle nie utrzymujÄ™ kontaktĂłw ze swojÄ… siostrÄ…. Pomimo iĹĽ ona mieszka w tym samym mieĹ›cie, nigdy nie byĹ‚o miÄ™dzy nami ĹĽadnych konfliktĂłw, niesnasek, nie moĹĽna powiedzieć ĹĽe siÄ™ nie lubimy, bo nie mamy powodu. Po prostu ja nie odczuwam potrzeby kontaktowania siÄ™ z niÄ…. Jestem niemal pewna, ĹĽe ona tak samo, ALE MOGÄ SIÄ MYLIĆ I O CZYMĹš NIE WIEDZIEĆ. Jednak jeĹ›li chciaĹ‚aby, to musi dać mi znać... Natomiast z mamÄ… jestem na co dzieĹ„ bardzo zaprzyjaĹşniona, chociaĹĽ ma ona wiele cech, ktĂłre mnie draĹĽniÄ… , ale rĂłwnieĹĽ jest Ĺ›wietnÄ… przyjaciółkÄ… i potrzebujÄ™ jej na co dzieĹ„. Nie ma dnia, ĹĽebyĹ›my nie rozmawiaĹ‚y, spÄ™dzamy ze sobÄ… mnĂłstwo czasu bardzo wiele nas łączy. WiÄ™c moĹĽe być po prostu różnie... Przykre jest jedynie, jeĹ›li obie strony majÄ… różne oczekiwania... kasiarybka wto, 03 maj 2005 - 23:11 No to ja jak najbardziej w temacie. PoprosiĹ‚am swojÄ… mame ( macochÄ™ ) o pomoc w pilnowaniu dzieciakĂłw, dwa razy w miesiÄ…cu po tyg. na zmianÄ™ z tesciowÄ…, na pół roku ( idÄ™ dlo pracy). ProsiĹ‚am o jak najszybszÄ… odpowiedĹĽ, o telefon z decyzjÄ….......nie zadzwoniĹ‚a, juĹĽ tydzieĹ„ i ja nie dzwoniÄ™. Mam dość poniĹĽania siÄ™, bĹ‚agania, klÄ™kania, wyciÄ…gania rÄ™ki, TYM RAZEM ja nie zadzwoniÄ™ pierwsza, jeĹ›li Im nie zaleĹĽy to mi tym bardziej, chociaĹĽ przeĹĽywam to wszystko niesamowicie... Dzieki za odpowiedzi. Niektorzy tak maja piszecie. Szkoda, bo gdyby istnial jakis powod to moglabym to zmienic. A tu co, jest mi po prostu przykro, ze moje maluchy nie maja fajnych babc. No a z ta Twoja siostra Sylwio. Ja tak nie mam, potrzebuje kontaktowac sie z moja rodzina, siostrzyczkami. Chcialabym, zeby moje coreczki w przyszlosci sie lubily, zeby lubily ze soba rozmawiac. Tak jak ja szczegolnie ze starsza siostra. O wszystkim o polityce, sztuce, kulturze. Dla mnie rodzina to taka podstawa, cos co jest naprawde wazne. Cos nierozerwalnego. My wszyscy ze soba pracujemy. Tzn tata, starsza siostra i ja. I czasem sie klocimy ale ogolnie jest super atmosfera i moze dlatego kiedy zostalam oddelegowana do domu tak bardzo brakuje mi mojej rodzinki. No a z mama postanowilam zrobic eksperyment - nie zadzwonie do niej, nie przyjade. Poczekam jeszcze 24 dni do dnia matki. Jezeli do tego czasu ona sie nie odezwie, nie przyjedzie to przy okazji tego swieta porozmawiam z nia. Nie wiem jeszcze jak ale porozmawiam. Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 2,411 DołączyĹ‚: nie, 28 mar 04 - 18:03 SkÄ…d: x Nr uĹĽytkownika: 1,608 wto, 03 maj 2005 - 23:19 Dzieki za odpowiedzi. Niektorzy tak maja piszecie. Szkoda, bo gdyby istnial jakis powod to moglabym to zmienic. A tu co, jest mi po prostu przykro, ze moje maluchy nie maja fajnych babc. No a z ta Twoja siostra Sylwio. Ja tak nie mam, potrzebuje kontaktowac sie z moja rodzina, siostrzyczkami. Chcialabym, zeby moje coreczki w przyszlosci sie lubily, zeby lubily ze soba rozmawiac. Tak jak ja szczegolnie ze starsza siostra. O wszystkim o polityce, sztuce, kulturze. Dla mnie rodzina to taka podstawa, cos co jest naprawde wazne. Cos nierozerwalnego. My wszyscy ze soba pracujemy. Tzn tata, starsza siostra i ja. I czasem sie klocimy ale ogolnie jest super atmosfera i moze dlatego kiedy zostalam oddelegowana do domu tak bardzo brakuje mi mojej rodzinki. No a z mama postanowilam zrobic eksperyment - nie zadzwonie do niej, nie przyjade. Poczekam jeszcze 24 dni do dnia matki. Jezeli do tego czasu ona sie nie odezwie, nie przyjedzie to przy okazji tego swieta porozmawiam z nia. Nie wiem jeszcze jak ale porozmawiam. Jagna, ja miaĹ‚am wypisz wymaluj takÄ… babciÄ™ Przychylam siÄ™ do zdania, ĹĽe niektĂłrzy "tak majÄ…", niektĂłrzy nie lubiÄ… maĹ‚ych dzieci, albo nie lubiÄ… siÄ™ nimi zajmować, przecieĹĽ nie kaĹĽdy musi to lubić, prawda? Moja babcia byĹ‚a zawsze atrakcyjna, dwĂłch mężów, aktywne ĹĽycie towarzyskie, praca... Nie zbudowaĹ‚yĹ›my ĹĽadnych wiÄ™zi, po prostu aby miÄ™dzy ludĹşmi zaistaniaĹ‚y takie prawdziwe, ĹĽywe wiÄ™zi trzeba mieć ze sobÄ… coĹ› wspĂłlnego ( oprĂłcz genĂłw ) przebywać razem, coĹ› razem robić, wiedziec coĹ› o sobie. Moja babcia tego nie pragnęła, albo o tym nie myĹ›laĹ‚a... Nie wiem. W kaĹĽdym razie teraz jest jak obca osoba, nic do niej nie czujÄ™. JakieĹ› 2 razy do roku siÄ™ spotykamy, jestem uprzejma, czuje coĹ› w rodzaju szacunku ale moja babcia jest dla mnie jak... po prostu znajoma staruszka, nic wiÄ™cej. Wiem, ĹĽe jest chora, dość powaĹĽnie. JeĹĽeli odejdzie... na myĹ›l o tym nie czujÄ™ niczego specjalnego, smutek, myĹ›l o przemijanu - to wszystko. Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 5,934 DołączyĹ‚: nie, 13 kwi 03 - 19:47 SkÄ…d: ....... Nr uĹĽytkownika: 569 Ĺ›ro, 04 maj 2005 - 00:24 Jagna, ja miaĹ‚am wypisz wymaluj takÄ… babciÄ™ Przychylam siÄ™ do zdania, ĹĽe niektĂłrzy "tak majÄ…", niektĂłrzy nie lubiÄ… maĹ‚ych dzieci, albo nie lubiÄ… siÄ™ nimi zajmować, przecieĹĽ nie kaĹĽdy musi to lubić, prawda? Moja babcia byĹ‚a zawsze atrakcyjna, dwĂłch mężów, aktywne ĹĽycie towarzyskie, praca... Nie zbudowaĹ‚yĹ›my ĹĽadnych wiÄ™zi, po prostu aby miÄ™dzy ludĹşmi zaistaniaĹ‚y takie prawdziwe, ĹĽywe wiÄ™zi trzeba mieć ze sobÄ… coĹ› wspĂłlnego ( oprĂłcz genĂłw ) przebywać razem, coĹ› razem robić, wiedziec coĹ› o sobie. Moja babcia tego nie pragnęła, albo o tym nie myĹ›laĹ‚a... Nie wiem. W kaĹĽdym razie teraz jest jak obca osoba, nic do niej nie czujÄ™. JakieĹ› 2 razy do roku siÄ™ spotykamy, jestem uprzejma, czuje coĹ› w rodzaju szacunku ale moja babcia jest dla mnie jak... po prostu znajoma staruszka, nic wiÄ™cej. Wiem, ĹĽe jest chora, dość powaĹĽnie. JeĹĽeli odejdzie... na myĹ›l o tym nie czujÄ™ niczego specjalnego, smutek, myĹ›l o przemijanu - to wszystko. moja mama jest identyczna - tyle ĹĽe pomaga, jak jÄ… siÄ™ poprosi, ale tego nie robiÄ™. uwaĹĽam, ĹĽe moja mama nie lubi dzieci (a nie mnie), chociaĹĽ nigdy tego gĹ‚oĹ›no nie powiedziaĹ‚a. nawet jak do nas przyjezdĹĽa, to dramatycznie widać różnicÄ™ w podejĹ›ciu jej do dzieci, a np. mojego ojca - ktĂłry siÄ™ z dziećmi wita, zauwaĹĽa, ze urosĹ‚y etc. moja mama najwyĹĽej cmoknie je w przelocie, i juĹĽ jest. nic im nie kupuje (a jak juz coĹ› kupi od wielkiego dzwonu, to kaszankÄ™, nieadekwatnÄ… do wieku). nie ma potrzeby ani chÄ™ci z nimi być. do nas nie dzwoni. zawsze obiecujÄ™ sobie, ĹĽe do niej nie zadzwoniÄ™, i sprawdzÄ™ jak dĹ‚ugo wytrzyma. i zaczynam to olewać. chociaĹĽ wcale Ĺ‚atwo mi to nie przychodzi. caĹ‚e szczÄ™scie teĹ›ciĂłw mam 100 razy lepszych od rodzicĂłw - w kwestii kochania wnukĂłw sÄ… nieocenieni. rodziĹ‚am tez z teĹ›ciowÄ…, z matkÄ… nawet nie chciaĹ‚abym. być moĹĽe niektĂłre typy tak majÄ…. mam nadziejÄ™, ĹĽe ja bÄ™dÄ™ miaĹ‚a w jej wieku inaczej Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 514 DołączyĹ‚: Ĺ›ro, 16 kwi 03 - 22:26 SkÄ…d: warszawa Nr uĹĽytkownika: 595 Ĺ›ro, 04 maj 2005 - 00:46 moja mama jest identyczna - tyle ĹĽe pomaga, jak jÄ… siÄ™ poprosi, ale tego nie robiÄ™. uwaĹĽam, ĹĽe moja mama nie lubi dzieci (a nie mnie), chociaĹĽ nigdy tego gĹ‚oĹ›no nie powiedziaĹ‚a. nawet jak do nas przyjezdĹĽa, to dramatycznie widać różnicÄ™ w podejĹ›ciu jej do dzieci, a np. mojego ojca - ktĂłry siÄ™ z dziećmi wita, zauwaĹĽa, ze urosĹ‚y etc. moja mama najwyĹĽej cmoknie je w przelocie, i juĹĽ jest. nic im nie kupuje (a jak juz coĹ› kupi od wielkiego dzwonu, to kaszankÄ™, nieadekwatnÄ… do wieku). nie ma potrzeby ani chÄ™ci z nimi być. do nas nie dzwoni. zawsze obiecujÄ™ sobie, ĹĽe do niej nie zadzwoniÄ™, i sprawdzÄ™ jak dĹ‚ugo wytrzyma. i zaczynam to olewać. chociaĹĽ wcale Ĺ‚atwo mi to nie przychodzi. caĹ‚e szczÄ™scie teĹ›ciĂłw mam 100 razy lepszych od rodzicĂłw - w kwestii kochania wnukĂłw sÄ… nieocenieni. rodziĹ‚am tez z teĹ›ciowÄ…, z matkÄ… nawet nie chciaĹ‚abym. być moĹĽe niektĂłre typy tak majÄ…. mam nadziejÄ™, ĹĽe ja bÄ™dÄ™ miaĹ‚a w jej wieku inaczej --------------------Pola 7, MiĹ‚osz 5,5. półroczami odliczam czas Mamamona i Kasiarybka, a moze zalozymy grupe wsparcia Mam 29 lat i juz od 5 dni nie dzwonie - trzymam sie jakos, ale coraz gorzej mi idzie, mam nadzieje, ze dzieki Wam uda mi sie trzymac lapy z daleka od telefonu. Rozwazalam przeciecie kabla, ale wtedy nie moglabym korzystac z netu, a co za tym idzie nie mialabym Wasszego wsparcia i moglabym nie zdzierzyc, wsiasc w samochod i zlozyc niezapowiedziana wizyte mojej mamusce. Moze nasypie cukru do baku. Jeszcze tylko 21 dni trzymajcie za mnie kciuki Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 2,411 DołączyĹ‚: nie, 28 mar 04 - 18:03 SkÄ…d: x Nr uĹĽytkownika: 1,608 Ĺ›ro, 04 maj 2005 - 15:32 Mamamona i Kasiarybka, a moze zalozymy grupe wsparcia Mam 29 lat i juz od 5 dni nie dzwonie - trzymam sie jakos, ale coraz gorzej mi idzie, mam nadzieje, ze dzieki Wam uda mi sie trzymac lapy z daleka od telefonu. Rozwazalam przeciecie kabla, ale wtedy nie moglabym korzystac z netu, a co za tym idzie nie mialabym Wasszego wsparcia i moglabym nie zdzierzyc, wsiasc w samochod i zlozyc niezapowiedziana wizyte mojej mamusce. Moze nasypie cukru do baku. Jeszcze tylko 21 dni trzymajcie za mnie kciuki A ja mam wraĹĽenie, ĹĽe moja Mama od kiedy zostaĹ‚a babciÄ…, to przestaĹ‚a byc mamÄ…. Bo babciÄ… jest bardzo dobrÄ…. Kocha swoje wnuki. ZrobiĹ‚aby dla nich wszystko. Oni teĹĽ sÄ… z niÄ… bardzo zwiÄ…zani i lubiÄ… do niej jeĹşdzić. Ale jako matka nie sprawdza siÄ™ za bardzo. Owszem pomaga, kiedy jÄ… poprosić, ale tak ĹĽeby kiedyĹ› powiedziaĹ‚a np. "CĂłreczko, to moĹĽe ja wezmÄ™ dzieci, a ty sobie zrĂłb co tam chcesz" to nie. Tego nie usĹ‚yszaĹ‚am nigdy. Za to sĹ‚yszÄ™, ĹĽe: - jestem nerwowa i ciÄ…gle krzycze na biedne dzieci - dzieci sÄ… za chude, blade i w ogĂłle znerwicowane, bo patrz - powinnam dawać im - tu dĹ‚uga lista, ktĂłra ciÄ…gle siÄ™ zmienia, w zaleĹĽnoĹ›ci co moja Mama wyczyta i gdzie - nie powinnam dawać im - tu tez lista - dzieciom powinno siÄ™ czytać, rozwijać itp, itd, tylko nie bierze pod uwage, ĹĽe ja po prostu siÄ™ ze wszystkim nie wyrabiam - wiedzÄ…c o kolejnej ciÄ…zy, ktĂłra trafiĹ‚a siÄ™ w najmniej odpowiednim momencie, bo mÄ…z akurat straciĹ‚ prace, moja mama mĂłwi " Nie wiem po co ci tyle dzieci, skoro nie masz do nich cierpliwoĹ›ci" - pół roku temu obraziĹ‚a siÄ™ na mnie po tym, kiedy straciĹ‚am cierplowość wysĹ‚uchujÄ…c jej ciÄ…gĹ‚ej krytyki i powiedziaĹ‚a, .ze jej noga u mnie w domu wiÄ™cej nie postanie. W zwiÄ…zku z tym pomaga tylko przez zajÄ™cie siÄ™ dzieckiem u siebie i odmĂłwiĹ‚a przyjĹ›cia na urodziny dzieci. ZaserwowaĹ‚a im tort u siebie. A mnie juĹĽ rÄ™ce opadĹ‚y i nie mam siĹ‚y z nia walczyć. W gruncie rzeczy nawet mi to odpowiada, bo mniej jest okazji do scysji. Ale jest mi przykro, bo teraz kiedy jestem w naprawdÄ™ trudnej sytuacji, to wiem, ĹĽe na mojÄ… MamÄ™ nie mogÄ™ liczyć. Przynajmniej nie w tym sensie, ĹĽe mnie pocieszy. Ona chyba tego nie potrafi. Natomiast potrafi dowalić i powiedzieć np. "Tyle w ciebie zainwestowaliĹ›my i wszystko na marne poszĹ‚o. moglabyĹ› mieć lepszÄ… pracÄ™". Tak wiÄ™c ja juz nic nie mĂłwiÄ™, tylko jest mi bardzo, bardzo przykro. Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 3,353 DołączyĹ‚: pon, 24 lis 03 - 22:04 SkÄ…d: KrakĂłw Nr uĹĽytkownika: 1,210 GG: Ĺ›ro, 04 maj 2005 - 16:08 A ja mam wraĹĽenie, ĹĽe moja Mama od kiedy zostaĹ‚a babciÄ…, to przestaĹ‚a byc mamÄ…. Bo babciÄ… jest bardzo dobrÄ…. Kocha swoje wnuki. ZrobiĹ‚aby dla nich wszystko. Oni teĹĽ sÄ… z niÄ… bardzo zwiÄ…zani i lubiÄ… do niej jeĹşdzić. Ale jako matka nie sprawdza siÄ™ za bardzo. Owszem pomaga, kiedy jÄ… poprosić, ale tak ĹĽeby kiedyĹ› powiedziaĹ‚a np. "CĂłreczko, to moĹĽe ja wezmÄ™ dzieci, a ty sobie zrĂłb co tam chcesz" to nie. Tego nie usĹ‚yszaĹ‚am nigdy. Za to sĹ‚yszÄ™, ĹĽe: - jestem nerwowa i ciÄ…gle krzycze na biedne dzieci - dzieci sÄ… za chude, blade i w ogĂłle znerwicowane, bo patrz - powinnam dawać im - tu dĹ‚uga lista, ktĂłra ciÄ…gle siÄ™ zmienia, w zaleĹĽnoĹ›ci co moja Mama wyczyta i gdzie - nie powinnam dawać im - tu tez lista - dzieciom powinno siÄ™ czytać, rozwijać itp, itd, tylko nie bierze pod uwage, ĹĽe ja po prostu siÄ™ ze wszystkim nie wyrabiam - wiedzÄ…c o kolejnej ciÄ…zy, ktĂłra trafiĹ‚a siÄ™ w najmniej odpowiednim momencie, bo mÄ…z akurat straciĹ‚ prace, moja mama mĂłwi " Nie wiem po co ci tyle dzieci, skoro nie masz do nich cierpliwoĹ›ci" - pół roku temu obraziĹ‚a siÄ™ na mnie po tym, kiedy straciĹ‚am cierplowość wysĹ‚uchujÄ…c jej ciÄ…gĹ‚ej krytyki i powiedziaĹ‚a, .ze jej noga u mnie w domu wiÄ™cej nie postanie. W zwiÄ…zku z tym pomaga tylko przez zajÄ™cie siÄ™ dzieckiem u siebie i odmĂłwiĹ‚a przyjĹ›cia na urodziny dzieci. ZaserwowaĹ‚a im tort u siebie. A mnie juĹĽ rÄ™ce opadĹ‚y i nie mam siĹ‚y z nia walczyć. W gruncie rzeczy nawet mi to odpowiada, bo mniej jest okazji do scysji. Ale jest mi przykro, bo teraz kiedy jestem w naprawdÄ™ trudnej sytuacji, to wiem, ĹĽe na mojÄ… MamÄ™ nie mogÄ™ liczyć. Przynajmniej nie w tym sensie, ĹĽe mnie pocieszy. Ona chyba tego nie potrafi. Natomiast potrafi dowalić i powiedzieć np. "Tyle w ciebie zainwestowaliĹ›my i wszystko na marne poszĹ‚o. moglabyĹ› mieć lepszÄ… pracÄ™". Tak wiÄ™c ja juz nic nie mĂłwiÄ™, tylko jest mi bardzo, bardzo przykro. --------------------Kasia mama Mateusza( Julka( Antosia( i Maksa ( Hej, Ja teĹĽ siÄ™ zapiszÄ™ do tej grupy wsparcia . ChociaĹĽ ja nie mogÄ™ narzekać na brak pomocy Mamy - tyle ĹĽe jest daleko i nie mam moĹĽliwoĹ›ci jej prosić o pomoc. Ale coĹ› tam kupuje dzieciom, mi i mężowi gatki i skarpetki (klasycznie ). Jest zainteresowana co sĹ‚ychać u dziewczynek - a moĹĽe wĹ‚aĹ›ciwie byĹ‚a? Bo kiedy siÄ™ urodziĹ‚y (pierwsze wnuczki) to szalaĹ‚a na ich punkcie, przyjeĹĽdĹĽaĹ‚a do nas w odwiedziny, kupowaĹ‚a peĹ‚no rzeczy. Z czasem coraz mniej. Ostatnio kilka razy mnie prosiĹ‚a (okrężnie) ĹĽebym tak czÄ™sto nie dzwoniĹ‚a - za pierwszym razem zignorowaĹ‚am, ale skoro sobie nie ĹĽyczy... Za to do mojej Siostry dzwoni caly czas - czego ta ostatnia sobie zresztÄ… w ogĂłle nie ĹĽyczy. Obie kiedyĹ› mieszkaĹ‚yĹ›my za granicÄ… - to ja dzwoniĹ‚am do domu za ostatnie pieniÄ…dze, zaĹ› moja Siostra nie musiaĹ‚a sie tym martwić, bo dzwoniĹ‚a do niej Mama (jakoĹ› przeĹ‚amaĹ‚a obawy przed mĂłwieniem po angielsku ). Moja Siostra jest dla mojej Mamy ĹşrĂłdĹ‚em niekoĹ„czÄ…cej siÄ™ troski - bo jeszcze nie ma rodziny !!! - i to moja Mama uwielbia: zamartwiać siÄ™, poĹ›wiÄ™cać. A moja nudna rodzina bez problemĂłw to dla niej ĹĽadne pole do popisu. Jagna, ja tak jak Ty postanowiĹ‚am nie dzwonić do oporu. MoĹĽe za mnÄ… zatÄ™skni? Grupa: Moderatorzy PostĂłw: 9,811 DołączyĹ‚: sob, 05 kwi 03 - 20:54 SkÄ…d: PoznaĹ„ Nr uĹĽytkownika: 421 GG: Ĺ›ro, 04 maj 2005 - 18:56 Hej, Ja teĹĽ siÄ™ zapiszÄ™ do tej grupy wsparcia . ChociaĹĽ ja nie mogÄ™ narzekać na brak pomocy Mamy - tyle ĹĽe jest daleko i nie mam moĹĽliwoĹ›ci jej prosić o pomoc. Ale coĹ› tam kupuje dzieciom, mi i mężowi gatki i skarpetki (klasycznie ). Jest zainteresowana co sĹ‚ychać u dziewczynek - a moĹĽe wĹ‚aĹ›ciwie byĹ‚a? Bo kiedy siÄ™ urodziĹ‚y (pierwsze wnuczki) to szalaĹ‚a na ich punkcie, przyjeĹĽdĹĽaĹ‚a do nas w odwiedziny, kupowaĹ‚a peĹ‚no rzeczy. Z czasem coraz mniej. Ostatnio kilka razy mnie prosiĹ‚a (okrężnie) ĹĽebym tak czÄ™sto nie dzwoniĹ‚a - za pierwszym razem zignorowaĹ‚am, ale skoro sobie nie ĹĽyczy... Za to do mojej Siostry dzwoni caly czas - czego ta ostatnia sobie zresztÄ… w ogĂłle nie ĹĽyczy. Obie kiedyĹ› mieszkaĹ‚yĹ›my za granicÄ… - to ja dzwoniĹ‚am do domu za ostatnie pieniÄ…dze, zaĹ› moja Siostra nie musiaĹ‚a sie tym martwić, bo dzwoniĹ‚a do niej Mama (jakoĹ› przeĹ‚amaĹ‚a obawy przed mĂłwieniem po angielsku ). Moja Siostra jest dla mojej Mamy ĹşrĂłdĹ‚em niekoĹ„czÄ…cej siÄ™ troski - bo jeszcze nie ma rodziny !!! - i to moja Mama uwielbia: zamartwiać siÄ™, poĹ›wiÄ™cać. A moja nudna rodzina bez problemĂłw to dla niej ĹĽadne pole do popisu. Jagna, ja tak jak Ty postanowiĹ‚am nie dzwonić do oporu. MoĹĽe za mnÄ… zatÄ™skni? aĹĽ siÄ™ dziwie, bo sporo osĂłb siÄ™ tutaj nazbieraĹ‚o. Grupa wsparcia chybaby siÄ™ przydaĹ‚a, bo ja do niej tez mogĹ‚abym siÄ™ zapisać. Z tym dzwonieniem, to chyba wiÄ™kszoĹ›c mam tak ma, moja to dzwoni jak czegoĹ› potrzebuje, ale ĹĽeby tak sobie zadzwonić, zapytać jak zdrĂłwko, jak Natala to mogÄ™ zapomnieć . Ja to bym dzwoniĹ‚a codziennie, jak parÄ™ dni nie dzwoniÄ™ to mnie nosi, chce wiedzieć co tam u nich, bije siÄ™ po Ĺ‚apach, obiecuje, ĹĽe nie zadzwoniÄ™, ale przegrywam, zawsze to ja dzwoniÄ™!!! Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 6,013 DołączyĹ‚: Ĺ›ro, 26 sty 05 - 10:30 SkÄ…d: a stÄ…d Nr uĹĽytkownika: 2,585 GG: Ĺ›ro, 04 maj 2005 - 19:03 aĹĽ siÄ™ dziwie, bo sporo osĂłb siÄ™ tutaj nazbieraĹ‚o. Grupa wsparcia chybaby siÄ™ przydaĹ‚a, bo ja do niej tez mogĹ‚abym siÄ™ zapisać. Z tym dzwonieniem, to chyba wiÄ™kszoĹ›c mam tak ma, moja to dzwoni jak czegoĹ› potrzebuje, ale ĹĽeby tak sobie zadzwonić, zapytać jak zdrĂłwko, jak Natala to mogÄ™ zapomnieć . Ja to bym dzwoniĹ‚a codziennie, jak parÄ™ dni nie dzwoniÄ™ to mnie nosi, chce wiedzieć co tam u nich, bije siÄ™ po Ĺ‚apach, obiecuje, ĹĽe nie zadzwoniÄ™, ale przegrywam, zawsze to ja dzwoniÄ™!!! --------------------Natka?ukijustyna, mama Natalki (10 maj 2004) Anio?ka (#21 czerwiec 2005) i ?ukaszka (18 sierpie? 2006)___________________________________Jak chcecie w ?yciu d?ugo by? zdrowiTrzeba da? uj?cie z zadka Moja dzwoni, ĹĽeby po standardowym "jak tam dzieci?" rozpÄ…cząć liteniÄ™ tego co powinnam, albo nie powinnam, co muszÄ™, a czego mi nie wolno... ChociaĹĽ od czasu jak jest obraĹĽona, to nie dzwoni. Dzwoni na jej polecenie Tata. ChociaĹĽ juĹĽ go urobiĹ‚a i on teĹĽ zaczyna tak jak ona. Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 3,353 DołączyĹ‚: pon, 24 lis 03 - 22:04 SkÄ…d: KrakĂłw Nr uĹĽytkownika: 1,210 GG: Ĺ›ro, 04 maj 2005 - 19:22 Moja dzwoni, ĹĽeby po standardowym "jak tam dzieci?" rozpÄ…cząć liteniÄ™ tego co powinnam, albo nie powinnam, co muszÄ™, a czego mi nie wolno... ChociaĹĽ od czasu jak jest obraĹĽona, to nie dzwoni. Dzwoni na jej polecenie Tata. ChociaĹĽ juĹĽ go urobiĹ‚a i on teĹĽ zaczyna tak jak ona. --------------------Kasia mama Mateusza( Julka( Antosia( i Maksa ( wiem, ze to nie to samo ale ja mam taka teĹ›ciowÄ…, i boli mnie jej stosunek do wĹ‚asnego syna a mego męża no i tez nie dzwonie - juĹĽ ze 3 tygodnie bÄ™dzie Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 7,020 DołączyĹ‚: Ĺ›ro, 04 sie 04 - 11:12 SkÄ…d: GdaĹ„sk Nr uĹĽytkownika: 1,982 Ĺ›ro, 04 maj 2005 - 20:23 wiem, ze to nie to samo ale ja mam taka teĹ›ciowÄ…, i boli mnie jej stosunek do wĹ‚asnego syna a mego męża no i tez nie dzwonie - juĹĽ ze 3 tygodnie bÄ™dzie --------------------ParasolkaNic dwa razy siÄ™ nie zdarza I ja teĹĽ do grupy wsparcia siÄ™ NIESTETY zapisujÄ™. Ale to dĹ‚uga historia o mojej mamie. Na roczek wnuka nie przyjechaĹ‚a "BO NIE" , na trzy latka teĹĽ nie przyjechaĹ‚a (nie wiem dlaczego). Nawet nie wklejam tu smutnej buĹşki, bo juĹĽ sama nie wiem co mam o tym myĹ›leć. Za to u wnusi (rĂłwieĹ›niczka Fifi) jest bardzo czÄ™sto (wszyscu mieszkamy w jednym mieĹ›cie), co dziennie rozmawia z niÄ… przez telefon, obdarowuje drobiazgami (lizaczek, cukiereczek itp.), jak siÄ™ widzÄ… to przytulaja, miziaja itd. Fifi tego z jej strony nie zna Za to teĹ›ciĂłwka spisuje siÄ™ w roli babci na STO DWA! I to jest waĹĽne!!! Kas Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 435 DołączyĹ‚: wto, 01 kwi 03 - 23:25 SkÄ…d: Gdynia Nr uĹĽytkownika: 276 GG: czw, 05 maj 2005 - 03:59 I ja teĹĽ do grupy wsparcia siÄ™ NIESTETY zapisujÄ™. Ale to dĹ‚uga historia o mojej mamie. Na roczek wnuka nie przyjechaĹ‚a "BO NIE" , na trzy latka teĹĽ nie przyjechaĹ‚a (nie wiem dlaczego). Nawet nie wklejam tu smutnej buĹşki, bo juĹĽ sama nie wiem co mam o tym myĹ›leć. Za to u wnusi (rĂłwieĹ›niczka Fifi) jest bardzo czÄ™sto (wszyscu mieszkamy w jednym mieĹ›cie), co dziennie rozmawia z niÄ… przez telefon, obdarowuje drobiazgami (lizaczek, cukiereczek itp.), jak siÄ™ widzÄ… to przytulaja, miziaja itd. Fifi tego z jej strony nie zna Za to teĹ›ciĂłwka spisuje siÄ™ w roli babci na STO DWA! I to jest waĹĽne!!! Kas --------------------mama Fifi a u mnie jest odwrotnie, nadopiekuĹ„czość - najpierw w stosunku do mnie, teraz do Jacha. Niezdrowa, bardzo niezdrowa. Bokiem, uszami, wszystkim mi juĹĽ wychodzi. Ech, obym nie byĹ‚a taka jak ona. Nigdy. Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 3,788 DołączyĹ‚: wto, 01 kwi 03 - 09:51 Nr uĹĽytkownika: 249 czw, 05 maj 2005 - 08:37 a u mnie jest odwrotnie, nadopiekuĹ„czość - najpierw w stosunku do mnie, teraz do Jacha. Niezdrowa, bardzo niezdrowa. Bokiem, uszami, wszystkim mi juĹĽ wychodzi. Ech, obym nie byĹ‚a taka jak ona. Nigdy. Smutno mi siÄ™ robi, jak to wszystko czytam. Smutno, dlatego, ĹĽe jest aĹĽ tyle mam, ktĂłre nie kochajÄ… swoich dorosĹ‚ych cĂłrek. Moja mama bardzo chetnie pomaga, gdy jÄ… poproszÄ™, ale wypomina przy tym ile moĹĽe, jak bardzo mi pomaga, ile ja jej zawdziÄ™czam, ile ona dla mnie zrobiĹ‚a przez caĹ‚e moje ĹĽycie, ĹĽe gdyby nie ona, to nie wiadomo gdzie bym skoĹ„czyĹ‚a. StraciliĹ›my cudownÄ… nianie i teraz mama zajmuje siÄ™ moimi dziećmi. Bardzo chetnie siÄ™ opiekuje pod warunkiem, ĹĽe jest to nie dĹ‚uĹĽej niĹĽ 3 godziny dziennie i ma do opieki tylko mĹ‚odszego, kĂłrego strasznie faworyzuje, zaniedbujÄ…c emocjonalnie starszego. Nie jest osobÄ… pracujÄ…cÄ…, ale caĹ‚y czas mĂłwi, ze nie ma na nic czasu. Polecam ksiÄ…ĹĽkÄ™ Susan Forward "Toksyczni rodzice". DziÄ™ki niej zrozumiaĹ‚am, ĹĽe ja jestem dorosłą i powinnam siÄ™ wyzwolić od myĹ›li, ĹĽe mogÄ™ zmienić moich rodzicĂłw, ktĂłrzy sÄ… bardzo dobrymi ludzmi, ale coĹ› im to w kontaktach ze mna nie wychodzi. Nie da siÄ™ ich zmienić, probowaĹ‚am wielokrotnie, różnymi metodami. JeĹ›li kogoĹ› siÄ™ nie da zmienić, znaczy, ĹĽe samemu trzeba siÄ™ zmienić. Staram siÄ™ uniezaleznić siÄ™ od nich na poziomie psychologicznym, czego i Wam ĹĽyczÄ™. Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 763 DołączyĹ‚: pon, 22 mar 04 - 11:08 SkÄ…d: ze Wsi, Starej Nr uĹĽytkownika: 1,566 czw, 05 maj 2005 - 13:51 Smutno mi siÄ™ robi, jak to wszystko czytam. Smutno, dlatego, ĹĽe jest aĹĽ tyle mam, ktĂłre nie kochajÄ… swoich dorosĹ‚ych cĂłrek. Moja mama bardzo chetnie pomaga, gdy jÄ… poproszÄ™, ale wypomina przy tym ile moĹĽe, jak bardzo mi pomaga, ile ja jej zawdziÄ™czam, ile ona dla mnie zrobiĹ‚a przez caĹ‚e moje ĹĽycie, ĹĽe gdyby nie ona, to nie wiadomo gdzie bym skoĹ„czyĹ‚a. StraciliĹ›my cudownÄ… nianie i teraz mama zajmuje siÄ™ moimi dziećmi. Bardzo chetnie siÄ™ opiekuje pod warunkiem, ĹĽe jest to nie dĹ‚uĹĽej niĹĽ 3 godziny dziennie i ma do opieki tylko mĹ‚odszego, kĂłrego strasznie faworyzuje, zaniedbujÄ…c emocjonalnie starszego. Nie jest osobÄ… pracujÄ…cÄ…, ale caĹ‚y czas mĂłwi, ze nie ma na nic czasu. Polecam ksiÄ…ĹĽkÄ™ Susan Forward "Toksyczni rodzice". DziÄ™ki niej zrozumiaĹ‚am, ĹĽe ja jestem dorosłą i powinnam siÄ™ wyzwolić od myĹ›li, ĹĽe mogÄ™ zmienić moich rodzicĂłw, ktĂłrzy sÄ… bardzo dobrymi ludzmi, ale coĹ› im to w kontaktach ze mna nie wychodzi. Nie da siÄ™ ich zmienić, probowaĹ‚am wielokrotnie, różnymi metodami. JeĹ›li kogoĹ› siÄ™ nie da zmienić, znaczy, ĹĽe samemu trzeba siÄ™ zmienić. Staram siÄ™ uniezaleznić siÄ™ od nich na poziomie psychologicznym, czego i Wam ĹĽyczÄ™. --------------------Mama Kacperka ( Igorka ( Hubercika ( i anioĹ‚ka (10 ['] FCJPNFM wypisuje sie z tego klubu - moja mama zadzwonila zapytac co u mnie. Zobaczyla moj samochod na miescie (kiedys byl jej) podeszla z kluczykiem do bagaznika, kiedy nie udalo jej sie otworzyc zorientowala sie, ze jej samochod (kiedys moj) jest pare metrow dalej. No i pewnie dlatego przypomniala sobie o mnie. Po chwili rozmowy opowiedziala mi historie zakupu ekri czy rozowych butow z jakas klamerka , ktore kupila do ekri spodniczki chyba w roze , no i pogadalysmy sobie po babsku o duperelach. I wiecie co zrozumialam dzieki Wam , ze to nie jest tak, ze moja mama mnie nie lubi, ona mnie nie tylko lubi ale i kocha. Tylko wlasnie ona tak ma po latach biedy, potem juz nie biedy ale kiedy nie miala wlasnych pieniedzy, teraz kiedy ma do swojej tylko i wylacznie dyspozycji, po latach rezygnacji z siebie samej (bo zajmowala sie nami, a jak juz pisalam robila wszystko za nas, za ojca), ona na tyle odzyla ze juz nie chce zajmowac sie wnukami. Nigdy ale to nigdy nie powiedzialybyscie ze moja mama ma 58 lat, chociaz 15 lat temu wygladala na 55 I chociaz moge nie byc tym zachwycona, bo przydalaby mi sie tak babcia co piecze ciasta, zabiera wnuki do siebie, i wybiera dla nich skarpetki przez godzine (tak jak nasza pracownica) to niech sobie zyje jak chce - to jej zycie. Moze nawet to i lepsze niz mialaby zyc naszym zyciem. Niech jej serce porusza nowa para butow, a nie jak tej naszej pracownicy to co wnuczek powiedzial. Niech jezdzi na narty z ojcem, a nie poswieca ten czas na opieke nad MOIMI dziecmi. Skoro jest szczesliwa (a na taka w koncu wyglada ) to nich jej. Ja sobie poradze. Wszystkiego najlepszego mamusiu. A Wam dzieki za pomoc (o rany ile ja jeszcze musze w tej mojej biednej glowie poukladac) Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 2,411 DołączyĹ‚: nie, 28 mar 04 - 18:03 SkÄ…d: x Nr uĹĽytkownika: 1,608 czw, 05 maj 2005 - 22:55 wypisuje sie z tego klubu - moja mama zadzwonila zapytac co u mnie. Zobaczyla moj samochod na miescie (kiedys byl jej) podeszla z kluczykiem do bagaznika, kiedy nie udalo jej sie otworzyc zorientowala sie, ze jej samochod (kiedys moj) jest pare metrow dalej. No i pewnie dlatego przypomniala sobie o mnie. Po chwili rozmowy opowiedziala mi historie zakupu ekri czy rozowych butow z jakas klamerka , ktore kupila do ekri spodniczki chyba w roze , no i pogadalysmy sobie po babsku o duperelach. I wiecie co zrozumialam dzieki Wam , ze to nie jest tak, ze moja mama mnie nie lubi, ona mnie nie tylko lubi ale i kocha. Tylko wlasnie ona tak ma po latach biedy, potem juz nie biedy ale kiedy nie miala wlasnych pieniedzy, teraz kiedy ma do swojej tylko i wylacznie dyspozycji, po latach rezygnacji z siebie samej (bo zajmowala sie nami, a jak juz pisalam robila wszystko za nas, za ojca), ona na tyle odzyla ze juz nie chce zajmowac sie wnukami. Nigdy ale to nigdy nie powiedzialybyscie ze moja mama ma 58 lat, chociaz 15 lat temu wygladala na 55 I chociaz moge nie byc tym zachwycona, bo przydalaby mi sie tak babcia co piecze ciasta, zabiera wnuki do siebie, i wybiera dla nich skarpetki przez godzine (tak jak nasza pracownica) to niech sobie zyje jak chce - to jej zycie. Moze nawet to i lepsze niz mialaby zyc naszym zyciem. Niech jej serce porusza nowa para butow, a nie jak tej naszej pracownicy to co wnuczek powiedzial. Niech jezdzi na narty z ojcem, a nie poswieca ten czas na opieke nad MOIMI dziecmi. Skoro jest szczesliwa (a na taka w koncu wyglada ) to nich jej. Ja sobie poradze. Wszystkiego najlepszego mamusiu. A Wam dzieki za pomoc (o rany ile ja jeszcze musze w tej mojej biednej glowie poukladac) Mam takÄ… eks-babciÄ™. Potworność... Kobieta nastawiona na siebie i swojego starszego synusia (nie szkodzi, ĹĽe pijak w ostatnim stadium choroby alkoholowej)... Mnie uczyĹ‚a niemieckiego, chociaĹĽ wolaĹ‚am rosyjski z tatÄ…, a zabawy polegaĹ‚y na tym: "A jak babcia zemdleje, to co zrobisz?" Jak miaĹ‚am 4 lata dostaĹ‚am u niej ćwiartkÄ™ pieczonego kurczaka i nóż i widelec wraz z nakazem: "Masz jeść jak czĹ‚owiek, nie wstaniesz od stoĹ‚u, pĂłki nie zjesz wszystkiego noĹĽem i widelcem." Kiedy mĂłj ojciec półtora roku temu wypiĹ‚ puszkÄ™ piwa z rozpuszczonÄ… fiolkÄ… lekĂłw nasennych, zadzwoniĹ‚ do niej, ĹĽeby powiedzieć, co zrobiĹ‚... PrzerwaĹ‚a mu: "Czekaj, zadzwoĹ„ później, oglÄ…dam komisjÄ™ d/s afery Rywina" Moja mĹ‚odsza siostra znalazĹ‚a martwego ojca dwie godziny później... Dlatego to moja eks-babcia... Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 853 DołączyĹ‚: Ĺ›ro, 29 gru 04 - 10:05 SkÄ…d: BiaĹ‚ystok (kiedyĹ›), Mielec (teraz) Nr uĹĽytkownika: 2,462 GG: piÄ…, 06 maj 2005 - 09:50 Mam takÄ… eks-babciÄ™. Potworność... Kobieta nastawiona na siebie i swojego starszego synusia (nie szkodzi, ĹĽe pijak w ostatnim stadium choroby alkoholowej)... Mnie uczyĹ‚a niemieckiego, chociaĹĽ wolaĹ‚am rosyjski z tatÄ…, a zabawy polegaĹ‚y na tym: "A jak babcia zemdleje, to co zrobisz?" Jak miaĹ‚am 4 lata dostaĹ‚am u niej ćwiartkÄ™ pieczonego kurczaka i nóż i widelec wraz z nakazem: "Masz jeść jak czĹ‚owiek, nie wstaniesz od stoĹ‚u, pĂłki nie zjesz wszystkiego noĹĽem i widelcem." Kiedy mĂłj ojciec półtora roku temu wypiĹ‚ puszkÄ™ piwa z rozpuszczonÄ… fiolkÄ… lekĂłw nasennych, zadzwoniĹ‚ do niej, ĹĽeby powiedzieć, co zrobiĹ‚... PrzerwaĹ‚a mu: "Czekaj, zadzwoĹ„ później, oglÄ…dam komisjÄ™ d/s afery Rywina" Moja mĹ‚odsza siostra znalazĹ‚a martwego ojca dwie godziny później... Dlatego to moja eks-babcia... --------------------It might look like I'm doing nothing, but at the cellular level I'm really quite busy. CYTAT(Trusia)Mam takÄ… eks-babciÄ™. Potworność... Kobieta nastawiona na siebie i swojego starszego synusia (nie szkodzi, ĹĽe pijak w ostatnim stadium choroby alkoholowej)... Mnie uczyĹ‚a niemieckiego, chociaĹĽ wolaĹ‚am rosyjski z tatÄ…, a zabawy polegaĹ‚y na tym: "A jak babcia zemdleje, to co zrobisz?" Jak miaĹ‚am 4 lata dostaĹ‚am u niej ćwiartkÄ™ pieczonego kurczaka i nóż i widelec wraz z nakazem: "Masz jeść jak czĹ‚owiek, nie wstaniesz od stoĹ‚u, pĂłki nie zjesz wszystkiego noĹĽem i widelcem." Kiedy mĂłj ojciec półtora roku temu wypiĹ‚ puszkÄ™ piwa z rozpuszczonÄ… fiolkÄ… lekĂłw nasennych, zadzwoniĹ‚ do niej, ĹĽeby powiedzieć, co zrobiĹ‚... PrzerwaĹ‚a mu: "Czekaj, zadzwoĹ„ później, oglÄ…dam komisjÄ™ d/s afery Rywina" Moja mĹ‚odsza siostra znalazĹ‚a martwego ojca dwie godziny później... Dlatego to moja eks-babcia... Grupa: U?ytkownicy PostĂłw: 7,020 DołączyĹ‚: Ĺ›ro, 04 sie 04 - 11:12 SkÄ…d: GdaĹ„sk Nr uĹĽytkownika: 1,982 piÄ…, 06 maj 2005 - 13:13 CYTAT(Trusia)Mam takÄ… eks-babciÄ™. Potworność... Kobieta nastawiona na siebie i swojego starszego synusia (nie szkodzi, ĹĽe pijak w ostatnim stadium choroby alkoholowej)... Mnie uczyĹ‚a niemieckiego, chociaĹĽ wolaĹ‚am rosyjski z tatÄ…, a zabawy polegaĹ‚y na tym: "A jak babcia zemdleje, to co zrobisz?" Jak miaĹ‚am 4 lata dostaĹ‚am u niej ćwiartkÄ™ pieczonego kurczaka i nóż i widelec wraz z nakazem: "Masz jeść jak czĹ‚owiek, nie wstaniesz od stoĹ‚u, pĂłki nie zjesz wszystkiego noĹĽem i widelcem." Kiedy mĂłj ojciec półtora roku temu wypiĹ‚ puszkÄ™ piwa z rozpuszczonÄ… fiolkÄ… lekĂłw nasennych, zadzwoniĹ‚ do niej, ĹĽeby powiedzieć, co zrobiĹ‚... PrzerwaĹ‚a mu: "Czekaj, zadzwoĹ„ później, oglÄ…dam komisjÄ™ d/s afery Rywina" Moja mĹ‚odsza siostra znalazĹ‚a martwego ojca dwie godziny później... Dlatego to moja eks-babcia... --------------------ParasolkaNic dwa razy siÄ™ nie zdarza Dlaczego moja mama mnie nie lubi 1 UĹĽytkownikĂłw czyta ten temat (1 GoĹ›ci i 0 Anonimowych uĹĽytkownikĂłw) 0 Zarejestrowanych:
moja mama mnie nie kocha